rageman.pl
Film

Pokuta

rok: 2007

reżyseria: Joe Wright

 

Na pierwszy rzut oka – love story osadzone w zamierzchłych czasach. Konkretnie druga wojna światowa. Nominacja do Oscara jest. Więc jeśli wygra, to będziemy mieli déjà vu. „Angielski pacjent”, konkretnie. Ktoś jeszcze pamięta ten film?

A jednak tak do końca nie jest. Nie chcę porównywać stopnia poruszenia, jaki dostarcza każdy z tych filmów. Niektórzy się w końcu wzruszają też przy „Plebanii”. Nie da się jednak nie zauważyć, że „Pokuta” to świetnie opowiedziany film.

Zalążek fabuły: trzynastoletnia Briony Tallis jest pewnym siebie bachorkiem, młodą damą tak zwaną. Przy okazji utalentowana pisarsko, a co za tym idzie – z lekko wybujałą fantazją. Mix nieposkromionej wyobraźni i wieku, w którym jeszcze nie wszystko się rozumie, sprawia, że to, co jest rozkwitaniem uczucia między jej siostrą Cecylią a ogrodnikiem Robbiem, ona interpretuje jako zbrodniczą działalność owego Robbiego. Kiedy więc w domostwie rodziny Tallisów dochodzi do gwałtu na piętnastoletniej kuzynce Briony, ta postanawia zeznawać jako jedyny świadek przeciwko Robbiemu. Robbie trafia do więzienia, Cecylia zrozpaczona, a Briony już po chwili uświadamia sobie głupotę swego czynu. I konsekwencje swego kłamstwa. Konsekwencje na całe życie.

Film można podzielić na dwie części. Pierwsza, opisana wyżej, to formalne arcydzieło. Jeden, upalny dzień, atmosfera niepozwalająca oddychać. Powietrze przepełnione jednocześnie zbrodnią i napięciem seksualnym. Brzmi banalnie, ale nawet jeśli przed seansem nie zapoznawało się w ogóle z fabułą filmu, to w czasie projekcji podskórnie wyczuwa się finał tej pierwszej części. Nie wiemy kto, nie wiemy gdzie. Ale to, że coś strasznego się wydarzy, wiemy na pewno. Druga część to już wizualizacja trzech wątków trójki głównych bohaterów. Wojenne perypetie Robbiego (mającego do wyboru zostać w więzieniu czy iść na front), szukająca go i czekająca na jego powrót Cecylia i Briony, która zostaje pielęgniarką, opiekę nad żołnierzami traktującą jako tytułową pokutę. W tej części już bliżej jest do typowego melodramatu. Ale wciąż z kapitalną formą.

Choć na plakatach widzimy tylko i wyłącznie twarze aktorów grających Robbiego i Cecylię, to właśnie Briony jest główną bohaterką tego filmu. Briony, grana przez trzy aktorki, której życie jest osią fabularną tego dzieła. I miłość jej siostry i ogrodnika, pomimo największego wyeksponowania, nie jest głównym motywem filmu. Tytuł filmu nie jest przypadkowy. Bo to film o, hm, pokucie właśnie. O życiu z wieloletnim wyrzutem sumienia, ciężarem jednego dziecinnego występku. A także, w jakiś sposób, o sztuce. O cenie, jaką płaci artysta za bogactwo swej wyobraźni. Na trop takiej interpretacji prowadzą wprowadzone sceny, które okazują się wytworami wyobraźni Briony. Czasem nawet dublujące to, co później widzimy z „ogólnej” perspektywy. Stale przewijający się przez cały film kadr Briony stojącej za szybą jest jak przekroczenie progów króliczej nory w „Alicji w krainie czarów”. A tak na dobrą sprawę dopiero po obejrzeniu filmu zdajemy sobie sprawę z funkcji tego kadru. Choć po obejrzeniu najpierw trzeba przeznaczyć konkretny kawał czasu na przeanalizowanie zaskakującego finału.

Czy ten film jest ważny dla historii kina? W żadnym wypadku. Choć na pewno będę mu kibicować, by miał swój wkład w tę historię za sprawą Oscara. Bo lubię, gdy Oscary dostają raczej filmy piękne niż ważne. A takim, za sprawą idealnego małżeństwa treści i formy, jest właśnie „Pokuta”.

 

najlepszy moment: CAŁOŚĆ (zwłaszcza w połaczeniu z tym numerem)

ocena: 8/10