Pijani Powietrzem – Zawieszeni W Czasie i Przestrzeni
wydawca: Universal
zostajemy przy elektronice. choc w interpretacji polskich hiphopowcow. Pijanych Powietrzem.
za ta nazwa kryja sie dobrze znane osobistosci – Rahim, Fokus, Sliwka oraz didzeje: Haem i Bambus. czyli Slask gora. i niech zyja polaczone sily Paktofoniki i Ego. PP to zreszta pierwszy wspolny projekt Fokusa i Rahima po zakonczeniu zywota przez Paktofonike. tym praktycznym zakonczeniu, nie oficjalnym ktore nastapilo w dniu happeningu w Spodku. bo wiadomo, ze PFK przeszla do historii wraz ze smiercia Magika…
slyszalem gdzies totalna bzdure, jakoby plyta Pijanych miala byc swiadectwem totalnego pogubienia i zalamki Fokusmoka i Raha po smierci Magika. ze z jednej strony probuja sie odciac od przeszlosci podkladami synetycznymi, futurystycznymi, a z drugiej biora do spolki kolesia, ktory moze robic za podrobe Magika. owszem, „spiewny” flow i artykulacja Sliwki moze sie kojarzyc z Magiem. ale barwa zupelnie inna. zreszta, niektorzy w co drugim raperze polskim widza nowego Magika, wiec…
a muzyka? jest to rzeczywiscie inne od podkladow Paktofoniki. ale wystarczylo posluchac b-singlowego „Esperanto” czy nawet „Powierzchni Tnacych” by wiedziec, ze predzej czy pozniej Fokus poszaleje pelnowymiarowo w takich futurystycznych klimatach. do ktorych jego postac idealnie sie nadaje. wystarczy posluchac otwierajacych calosc „Fotek”. posluchac jak Fokus idealnie wtapia sie w te fakture beatow, rozsadzajacych bassow, kosmicznych klawiszy… i Sliwka wcale mu nie probuje dorownac. jest jak najbardziej rownorzednym, radzacym sobie z tmi podkladami na swoj sposob, partnerem.
zreszta „Fotki” akurat, z drum’n’bassowymi fragmentami, jest najbardziej dynamicznym i wyrozniajacym sie kawalkiem. bo dalej jest juz znacznie spokojniej. ale wciac bardzo synetycznie. co wiecej, im dalej w las… w plyte, znaczy sie… wiec wraz z kolejnymi kawalkami ma sie coraz silniejsze wrazenie, ze wcale nie jest tak kosmicznie jak mogloby sie na poczatku wydawac. taki „Labirynt” to wlasciwie klasycznie brzmiacy kawalek i tylko w szczegolach tkwi diabel.
zostaje jeszcze sprawa tekstow. trzeba pochwalic Fokusa. trzeba, bo na tle dzisiejszych, troszke bezplciowych dokonan, jego liryki na Pijanych trzymaja poziom. i moze czasem gore bierze zdecydowanie forma („Miniatury”), to zazwyczaj trzyma poziom. a momentami wchodzi juz na poziom, gdzie koncza sie blyskotliwe porownania a zaczyna sie prawdziwa poezja („delikatny wiatr wpadl przez okno i siadl mi na kartce, dotknal w palce, pachnial emocja z dzieciecych lat”) . zreszta, sam pomysl na teksty w wiekszosci przypadkow jest ciekawa. totalnie w tym temacie rozjebal mnie koncowy „Ała” traktujacy o… bolu zeba. zartobliwie, ale bez popadania w banal.
i tylko wlasciwie zal, ze Rahima slychac glownie w podkladach i wokalnie ujawnia sie (zreszta na rozjebujacym poziomie) tylko w „M.A.T.O.”. z drugiej strony juz na tej plycie slychac, ze bedzie z niego wkrotce jeden z najlepszych beatmakerow w Polsce.
piekielnie rowna, kapitalna plyta. wydarzenie. tak sobie nawet mysle, ze jesli panowie Fokus i Rah mieliby sie znow spotkac w jakims wspolnym projekcie, to wolalbym by bylo to Pijani Powietrzem niz Pokahontaz. ciekawsze formula po prostu, jak na moj gust.
najlepszy moment: MINIATURY
ocena: 7,5/10
