rageman.pl
Muzyka

Pat Metheny – Secret Story

rok wydania: 1992

wydawca: Metheny Group Productions

 

witamy Pata w latach 90’tych. dekadzie, gdzie ladna i kolorowa oprawa graficzna nie jest ekstrawagancja, a wymaganym elementem. i Pat, po latach czarnobialych, minimalistycznych bookletow sie podstosowal do tych wymogow – ksiazeczka „SS” naprade cieszy oko. lata 90te to tez czas, kiedy muzycy zachlysneli sie mozliwosciami, jakie daje kompakt. przede wszystkim tym, ze mozna na nim pomiescic do 80 minut muzyki. i niestety, nie wszystkim to wyszlo na dobre. rowniez Patowi. ale o tym pozniej.

wczoraj wspomnielismy, ze byc moze formula Pat Metheny Group ogranicza jego lidera. i jesli jakas jego plyta powstala poza macierzysta grupa mialaby te teze potwierdzac, to bedzie to wlasnie „Secret Story”. mnostwo tu muzyki. roznorodnej muzyki. stworzonej przez rownie pokazny zbior muzykow. oczywiscie  Pat zaprosil tu swoich ziomkow z PMG – Maysa, Wertico, Rodby’ego, Ledforda – by wymienic tylko kilku. jest tez pare innych ciekawych nazwisk ze swiata jazzu, jak Akiko Yano czy Charlie Haden (temu ostatniemu zreszta poswiecimy jeszcze pare slow w niedalekiej przyszlosci). przede wszystkim jednak wspolnym mianownikiem jest obecnosc… orkiestry. co jeszcze bardziej oddala Metheny’ego od jazzu rozumianego jako kameralne, nierzadko improwizowane granie najlepiej sprawdzajace sie w zadymionej knajpie.

zreszta i bez tej orkiestry sporo tu zaskakujacego mieszania, flirtowania z roznymi gatunkami. i musze przyznac, ze wlasnie do najciekawszych momentow naleza wlasnie te gatunkowe wycieczki. czy to bedzie  wyjety jakby z czolowki jakiegos komediowego serialu amerykanskiego „Sunlight”, czy world music w „Above The Treetops” (zreszta to ponoc opracowanie jakiejs kambodzanskiej piesni or something). sliczna jest miniaturka „As A Flower Blossoms (I Am Running To You)” z kompozytorskim i wokalnym wkladem Yano. emocjonalny punkt ciezkosci znalazl sie pod koniec plyty, a na imie mu „The Truth Will Always Be”. 9minutowy kolos, brzmiacy jak pogrzebowa piesn. marszowej perkusji z klawiszowym tlem buduja posepny nastroj, ktory na wyzszy level emocjonalny wznosi „totalna” solowka Metheny’ego. moze traci troche rockerka spod znaku Vai’a czy Satrianiego, ale nie zmienia to faktu, ze to dla mnie jedna z najlepszych robot gitarowych, jakie popelnil Pat. nastepujace po tym tracku „Tell Her You Saw Me” i „Not To Be Forgotten (Our Final Hour)” to praktycznie niemal sama orkiestra…

byc moze wykorzystanie orkiestry mialo wzmocnic w przekonaniu, ze calosc, choc bez slow, to niemal filmowa historia. troche przydlugawa i spokojnie pare scen daloby sie wyciac, ale sceny-perelki wyzej wymienione nie pozwalaja ocenic nizej. zreszta, jako calosc naprawde albumisko to sie sprawdza. ladnie nam pan Pat wkroczyl w lata 90te.

 

najlepszy moment: THE TRUTH WILL ALWAYS BE

ocena: 7,5/10

Leave a Reply