rageman.pl
Muzyka

Norah Jones – Not Too Late

rok wydania: 2006

wydawca: Blue Note

 

wracamy do spiewajacych pan. znacie norę (heh, tak sie to odmienia?) jones? pewnie ze znacie, bo dziewczyna sprzedaje miliony albumow i okupuje listy bestsellerow nawet w polsce! idealny taget dziewczyna ustrzelila – mozna sie snobowac bo to jazz, ale popowy/przebojowy jak cholera, wiec da sie go sprezentowac w tiwi, mozna zaprosic kolezanke do Trojki czy na Sopocki Festival. no dobra, nie badzmy zlosliwi. dziewczyna nie dosc ze ladna to naprawde ma talent.

problem tylko taki, ze tak na dobra sprawe niewiele sie w jej tworczosci zmienia. de facto znasz jej jeden numer = znasz cala tworczosc Nory. no ale, choc tym samym kloci sie to z moimi  deklaracjami odnosnie uwielbienia dla artystow wciaz poszukujacych, moge sluchac tych pioseneczek NJ w nieskonczonosc. rowniez tych z trzeciego albumu, o ktorym dzis mowa.

choc tym razem nie ma przeboju na miare „Don’t know why” czy „Sunrise”, to i tak jest sliczniutko tak ze och ach. slychac chocyb w glosie Nory, ze byc moze to sa jej najbardziej osobiste piosenki w karierze. co tez objawia sie w lirykach. z jednej strony bardzo uczuciowych (tytulowy), z drugiej zaangazowanych spolecznie („my dear country”). a zdarza sie tez cos na miare lekkiego erotyka („Little room”). zadna to sztuka, ale ma urok.

no i gwoli sprawiedliwosci – dziewczyna jednak troche kombinuje. wiecej tu gitary niz na poprzednich plytach, to raz. dwa, ze zdarzaja sie dosyc nietypowe klimaty. jak np singlowy „sinkin’ soon”, ktory ma cos z knajpianych piesni Toma Waitsa. czy fajna zdelayowna gitarka idaca w parze z pianinem w aranzacji „Not my friend”. moze to efekt zadawania sie z wariatami pokroju Mike’a Pattona czy Dave’a Grohla? spokojnie jednak – to tylko sporadyczne experymenty. reszta, jak juz wspomnielismy, to staradobraNorahJones.

wiecie, jestem jebanym konsumentem ktory uwielbia dodatki, inserty i tym podobne pierdoly. wiec teraz slowo o bonusowym dvd. trzy klipy, w tym dwa dosyc surrealistyczne. „Thinking about you” a zwlaszcza „Sinkin Soon” to geste zastosowanie stopklatki i Norah Jones przebrana za mysz w tym drugim. niezle. „Until the end” to niestety zachowawczy obrazek gdzie obserwujemy pania Jones spacerujaca po lesie i co jakis czas pakujaca twarz do kamery. dalej: dwa klipy „making of” dotyczace dwoch pierwszych teledyskow. wywiadzik z NJ, gdzie mowi o tym jak wazna i osobista ta plyta. czyli promocyjny standard. i na koniec dwa obrazki koncertowe, w tym wykonanie „Sinkin’ Soon”.

niewatpliwie, choc powoli, dziewczyna sie rozwija i to slychac i sie chwali. ale chyba debiut mial wiecej uroki i, po prostu, fajnych piosenek.

 

najlepszy moment: SINKIN’ SOON

ocena: 7/10

Leave a Reply