No Heaven Awaits Us – Enemy Of The Human Race
wydawca: NME
skoro juz wywolalismy wczoraj do tablicy No Heaven Awaits Us, to zajmijmy sie ich debiutanckim wydawnictwem.
sluchajac EOTHR docenia sie Irony Of Pure Hatred. co nie znaczy ze EOTHR to zla plyta. slychac ze maja potencjal i tylko czekac az cos z nim zrobia. tak sie stalo na nastepnym albumie, gdzie poczynili duzy krok naprzod. poczawszy od strony edytorskiej albumu. Enemy… to tak na dobra sprawe wydawnictwo DIY i chociaz nie wyglada to wszystko zle, to do wypasienia IOPH nie ma nawet co porownywac. rowniez i w warstwie muzycznej slychac roznice. pomysl na muzyke dalej ten sam – deathowe gitary, growl, wolne tempo, hardcore’owa sekcja rytmiczna. w przypadku IOPH stopien zapamietywalnosci jest jednak jakis wyzszy ciut. na szczescie Enemy rowniez trwa niewiele ponad 20 minut, 8 numerow, wiec znudzic sie nawet nie zdazy.
rowniez pod wzgledem tekstow na IOPH jest lepiej. z tego wynikaloby, ze na Enemy jest gorzej, chociaz nie chce uzyc takiego sformulowania. slychac, ze kolesiom (choc tutaj najezaloby raczej mowic o radku – autorze tekstow) o cos chodzi. tylko ze mam wrazenie, ze IOPH pod tym wgledem tworzy bardziej zwarta calosc, moznaby nawet mowic o koncept albumie jakims.
wyroznienia? calosc otwiera License To Kill, numer ktory znajdziemy rowniez i na IOPH. fajnie, ze w ten sposob z nim postapili, bo to calkiem dobra rzecz. nastepny numer na plycie jest urozmaicony wokalami wojtka z Warfare. a Infinity przykuwa uwage naprawde sympatyczna praca gitar.
szkoda ze aktualnie No Heaveni sprawiaja wrazenie lekko zagubionych. zal, ze radek zrezygnowal z NHAU na rzecz pomykania na bassie w Calm The Fire. by zle to nie zabrzmialo, w koncu my tutaj wielbicielami Paciora i spolki jestesmy – szkoda ze nie udalo sie radkowi polaczyc obu fuch, bo jaki frontman NHAU sprawdzal sie wysmienicie. nie wiem jak to wypadalo z Julkiem na wokalu (swoja droga, wybor wokalisty Invektiv’y to byl calkiem ciekawy transfer), zreszta i o jego liderowaniu juz mozna mowic w czasie przeszlym. moze nowy nabytek, z ktorym sie nie zapoznalem jeszcze, pomoze no heavenom stanac na nogi i wreszcie przyjebac jakims nowym materialem. czekamy.
najlepszy moment: BROTHERS IN CRIME (feat. Wojtek)
ale wyziew na poczatku… uahahahaaaaa
ocena: 6,5/10
