Nipsey Hussle – Bullets Ain’t Got No Name Vol. 2
wydawca: DIY
Wycieczki w przeszłość Nipseya ciąg dalszy. Wolumin drugi niespecjalnie różni się stylistycznie od omawianej w poprzedniej notce „trójki”. Co oznacza, że także ten mixtape jest w stanie zadowolić fanów bardziej klasycznych brzmień, choć może rzeczywiście w odrobinę mniejszym stopniu. Fani pierwszoligowych featuringów powinni zwrócić uwagę przede wszystkim na dwa tracki z udziałem samego The Game’a. O ile „They Roll” to o tyle nietypowa rzecz dla tego pana ze względu na swą, ekhm, balladowość, tak już „Bullets Remix” to już typowy „uliczny singiel”, jaki puszcza się do wywołania szumu wokół rapera – nie na tyle przebojowy by podbijać listy przebojów, ale na tyle charakterny, by przyspieszyć tętno hiphopowych zajawkowiczów. Za przebój może za to robić „She Said Stop” i wstyd przyznać, że może się podobać numer z udziałem Seana Kingstona, ale skłamałbym mówiąc, że jest inaczej. Zostając w temacie mainstreamowych koneksji – partia tej (niby)gitary w „Nigga I’m Good” trochę za dużo ma z „Bad Boy For Life” P Diddy’ego. Ale że w sumie to był dobry beat, to i jego podróbę oceniam mimo wszystko na plus.
Może fizjonomia kolesia trąci lekko Snoop Doggiem, ale koleś solidnie pracuje na to, by nie mylić go z kimkolwiek innym.
najlepszy moment: SHE SAID STOP (FEAT. SEAN KINGSTON)
ocena: 7,5/10
