rageman.pl
Film

Nic nie czuję

rok: 2023

reżyseria: Anita Bugajska & Janusz Schwertner

 

Jednocześnie bardzo chcę i bardzo nie chcę napisać o „Nic nie czuję”. Bardzo chcę, bo uważam, że jest to dokument, który powinien być obejrzany przez jak największą ilość ludzi – na szczęście twórcom także bardziej zależy na tym niż na monetyzacji swojej pracy, dzięki czemu pod tym linkiem możecie obejrzeć efekt ich starań całkowicie za free. Ale też nie chcę, bo strasznie trudno pisze się o takich filmach. Może nawet trudniej niż się je ogląda.

Janusz Schwetner, wieloletni dziennikarz Onetu oraz autor reportaży i książek, wraca do tematu który już wcześniej poruszał w swojej działalności, czyli psychiatrii dziecięcej w Polsce. Temat, który powinien stanowić jeden z największych wyrzutów sumienia nie tylko samej opieki zdrowotnej w Polsce, ale polskiego państwa jako takiego. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że z jakiegoś absolutnie niewytłumaczalnego powodu nim nie jest. Dobrze tę skalę zobojętnienia zobrazował sam Janusz Schwetner przed pokazem swego filmu na Dwóch Brzegach – w województwie podlaskim (albo w samym Białymstoku – dokładnie nie zapamiętałem, za co przepraszam zainteresowanych) nie ma ani jednego oddziału psychiatrii dziecięcej, ale za to w planach jest budowa muzeum disco polo. Po priorytetach ich poznacie.

Warto też pamiętać, że żyjemy w kraju, którym rządzi człowiek odmawiający człowieczeństwa osobom LGBT. I ten wątek też się pojawia w dokumencie, chociaż sprowadzenie problemów dzieci i młodzieży tylko do kwestii seksualności byłoby nie tylko nikczemne, ale też bardzo po prawackiej linii. Kwestia identyfikacji płciowej to zaledwie jedno z setek ziaren z której wyrasta depresja. Choroby wciąż powszechnie bagatelizowanej – przez społeczeństwo (a przynajmniej jego część), przez, hm, liderów opinii (nie pozdrawiamy pani Bożeny Dykiel), ale przede wszystkim przez frakcję która mogłaby najwięcej zmienić, czyli przez ludzi nami rządzących. I dopóki podejście tych ostatnich pozostanie takie jakie jest, to walka o życie osób – nie tylko dzieci – z depresją będzie z góry skazana na porażkę.

Dobrą decyzją twórców było oddanie głosu zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom, którzy też bardzo często biorą udział w tej nierównej walce z masową (w przypadku niektórych , niestety już nieżyjących, bohaterów nie było innego wyjścia). Dzięki temu dostajemy nie tylko różne perspektywy, ale też widzimy jak relacje w takich rodzinach mogą wyglądać. Jak te tragedie scalają, ale też jak potrafią odmienić – bo przecież pokolenie tych rodziców to pokolenie które rosło na powszechnie przyjętych „normach”, że jak się rodzisz chłopcem to znaczy że jesteś chłopcem. Że jak ci smutno to musisz iść pobiegać, a najpewniej to w dupie ci się poprzewracała. No i nierzadko na przekonaniu, że najlepszą metodą wychowawczą jest kara, klaps, a jak trzeba to i pasem po tyłku.

Dawno żaden seans filmowy tak mnie nie zgruchotał emocjonalnie. Dawno nic nie wywołało we mnie takiego smutku, ale też takiego poczucia bezsilności. Czy będzie lepiej? Czy za 10 lat „Nic nie czuję” dalej będzie aktualne? Bardzo możliwe że tak, że tu potrzeba więcej niż reformy wprowadzone przez rząd, więcej nawet niż zmiana pokoleniowa. Ale nic nie szkodzi aby próbować drążyć tę skałę. Dlatego przypominam jeszcze raz link: https://nicnieczuje.onet.pl/

 

najlepszy moment: –

ocena: –

Leave a Reply