Leonard Cohen – Leonard Cohen: Poems and Songs
rok: 2011
autor: Leonard Cohen
Skoro kilka wpisów temu odważyłem się po raz pierwszy w historii mojej klawiaturowej dłubaniny oceniać poezję, i to jeszcze takiego mistrza jak Leonard Cohen, to pociągnijmy ten wątek.
Tym razem sprawa jest jednak poważniejsza, bo mówimy o najprawdziwszej antologii. Jest tu prawie wszystko, co popełnił Kanadyjczyk na przestrzeni dekad – zarówno wiersze, jak i teksty popełnione do muzyki. Od dzieł które publikował zanim nawet nie myślał o karierze w branży muzycznej do tekstów z omawianej tu „Book of Longing”. A to wszystko przeplatane „hitami”, w tym tekstem do tego najsłynniejszego, czyli rzecz jasna „Hallelujah”.
I nie będę ukrywał – jako człowiek uformowany z dźwięków najbliżej mi do tekstów „muzycznych”. Nie żeby stanowiły one osobną historię – choć na przestrzeni lat zmieniał się sam autor, a wraz z nim tematyka i wydźwięk jego twórczości, to całość jest więcej niż spójna i nie sposób przypisać tej mieszanki rozważań filozoficznych, goryczy, sarkazmu i męskiego libido przypisać komukolwiek innemu. Rzecz tyczy się struktury – nawet jeśli niektóre z tych piosenkowych tekstów są „gęstsze” w treść, to wciąż są one podane w bardziej zwięzłej formie, z elementami repetycji (aka refreny) i zwyczajnie też bardziej bezpośrednie. No przecież taki „I’m Your Man” to rzeczywiście nawet Boguś Linda mógłby napisać… ok, żarty na bok. Natomiast faktem jest, że w latach 80tych, kiedy wszystko stało się mocniej kolorowe i pstrokate, to i poezja Cohena stała się jakby bardziej przystępna. Tylko po to, by na wysokości „The Future” odbić w drugą stronę – w tytułowej piosence śpiewa o seksie analnym i Charlesie Mansonie! Nie dziwota, że aż Trent Reznor się zainteresował i na soundtracku do „Urodzonych Morderców” uwzględnił…
Werdykt? Chyba taki, jaki może być przy antologiach, niezależnie czy muzycznych czy, jak w tym wypadku, poetyckich. Na pewno daje pełny obraz możliwości literackich Cohena, mimo wszystko nie stanowi tak zamkniętej, przemyślanej całości jak wspomniany już „Book of Longing”. Ale oceny nawet nie wypada niższej dać.
najlepszy moment: FAMOUS BLUE RAINCOAT – nawet bez muzyki to jedna z najpiękniejszych, najbardziej przejmujących rzeczy popełnione w 20 wieku na piśmie
ocena: 8,5/10