rageman.pl
Muzyka

In Memoriam: Moya Brennan (04.08.1952-13.04.2026)

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, ile usłyszeliście piosenek w przeciągu całego swojego dotychczasowego życia? Myślę, że nawet ktoś, dla kogo Muzyka nie jest pierwszym zajawkowym wyborem, mógłby liczyć tę ilość w tysiącach. A co dopiero osoba, dla której słuchanie muzyki jest sensem życia i czynnością równie niezbędną co oddychanie. Ale ile z tych piosenek zapamiętujemy? Tu już procent mógłby się okazać dość niski. Oczywiście głównie jest to efekt repeatowania, bo albo polubiliśmy/pokochaliśmy dany utwór od pierwszego odsłuchu (lepiej) albo mówimy o hicie, który inni pokochali i uznali, że muszą się tą miłością dzielić z całym światem (gorzej).

Jest też jednak bardzo wąska grupa utworów, które tak bardzo przy pierwszym odsłuchu wryły nam się w pamięć, że dotarły aż do pnia mózgu, a może nawet naszego DNA. Swoiste haunting melody, które prawdopodobnie będzie towarzyszyć nam aż do końca naszych dni. Nie musimy nawet słuchać tej piosenki – bo ona i tak leci co jakiś czas w naszej głowie.

Dla mnie taką piosenką jest „Theme from Harry’s Game”. I choć to refren jest tym jej elementem, który porwał masy, to dla mnie równie kluczową rolę odgrywa śpiew bohaterki dzisiejszego wpisu. Wokalistki, która choć dorobiła się całkiem pokaźnej solowej dyskografii (choć też nie tak popularnej jak w przypadku Jej siostry, Enyi), to przede wszystkim była Głosem jednej z największych muzycznych dum Irlandii, Clannadu – przez calusieńką, ponad 50-letnią historię zespołu.

Nie jestem ekspertem w dyskografii Clannadu, więc nie wiem czy „Magical Ring” jest rzeczywiście najlepszą ich płytą, natomiast zdecydowanie wybrałbym tę gdybym miał wskazać dowód na, nomen omen, magię ich muzyki. Granica między folkiem a new age’owym bełkotem lub banalnym popem potrafi być bardzo cienka, o czym też sam Clannad się przekonywał na późniejszych płytach, ale tutaj wszystko zagrało, tworząc podkład pod jeszcze magiczniejszy, baśniowy głos Moyi Brennan.

A zresztą… nie ma co pisać, tu trzeba słuchać. I doceniać, bo dziś naprawdę takiej Muzyki w mainstreamie nie ma.