Lech Janerka – Historia Podwodna
rok wydania: 1986 (reedycja: 2003)
wydawca: MTJ
dobra, czas na muzyke konkretna. polska muzyke konkretna?
ze jak? oksymoron chyba jakis co? nie, ale powaznie: wciaz wielu w to nie jest w stanie uwierzyc, ale my naprawde mamy w dziejach polskiej muzyki rozrywkowej plyty, ktore nie tylko „nadazaly” za tym co dzialo sie na mitycznym Zachodzie, ale same stanowily cegielke w przedmurzu rozwijajacych sie wtedy nurtow. prawie kazdy wie, ze najlepiej u nas sie dzialo w latach 80tych (co paradoksem nie jest – historia ma sporo przykladow na to, ze nic tak nie sluzy rozwojowi sztuki w danym regionie jak jego odciecie sie od swiata, vide grunge). ale juz nie kazdy dopuszcza do siebie mysl, ze tego co najlepsze nie trzeba (a moze i nawet nie powinno sie) szukac w lineupach festiwalu w Jarocinie. oczywiscie warto docenic spoleczny impakt punkowych kapel tamtych czasow, ale badzmy szczerzy – pod wzgledem czyst artystycznym spora czesc z nich to byl szlam. wiem, zostane rozstrzelany za te wypowiedz, ale naprawde milion razy bardziej wolalbym by w swiecie polska muzyka tamtej dekady byla kojarzona bardziej z Papa Dance czy debiutem Lady Pank niz Sedesem czy Defektem Muzgo. a chyba najbardziej chcialbym by podstawowymi reprezentantami tamtego okresu byly ci wykonawcy, ktorzy tworzyli Sztuke calkowicie wlasna, niezalezna ani od dygnitarzy, ani od jarocinowej publiki. Voo Voo, Republika, Dzem… czy Lech Janerka. witamy kolejna Wielka Postac w na tym blogu.
nie zamierzal tracic czasu Janerka po odejsciu z Klausa Mitffocha (ktorego zreszta sam zalozyl) i juz po dwoch latach ujawnil sie swiatu z materialem nagranym pod wlasnym nazwiskiem. dwa rozne szyldy, ale muzyka niespecjalnie odmienna, a juz geniusz w obu postaciach ten sam. mowi sie, ze „Historie Podwodne” to juz bardziej nowa fala niz post punk. nie chce sie bawic w pomiary i obalac te teze, powiem tylko, ze punkowo-awangardowa agresja jaka slychac w „Tryki na start” mozna by obdzielic cale plyty jarocinskich legend. a i ten numer nie wyczerpuje tematu wciaz obecnego punkowego oblicza Lecha – bo przeciez „Lola”, „Epidemia Epilepsji” (kapitalna robote czyni tu Bozena Janerka na wiolonczeli), „Reformator”… w ogole to pierwsza polowa plyty ewidentnie sporo zawdziecza Klausowi (slychac, ze calosc zostala ewidentnie „sformatowana” pod dwustronny winyl). poza jednym wyjatkiem – „Konstytucjami”, rodzynkiem nie tylko tej plyty, ale i calej dyskografii Janerki. najwiekszy przeboj w calej jego karierze („Jezu Jak Sie Ciesze” i „Rower” pomijam, bo pierwszy pochodzi z repertuaru Klausa, a drugi – jak i cale „Plagiaty” – trudno mi traktowac jako „normalny” material), chyba tez najbardziej optymistycznie brzmiacy (co innego tekst, ktory w takim muzycznym opakowaniu nabiera szyderczego posmaku). no tak, w koncu to rege, na dodatek od razu natychmiastowo wchodzace do glowy. jak to rege, heh.
ale jednak dla mnie jazda na najwyzszych obrotach zaczyna sie „po drugiej stronie”. to tu najpyszniej brzmi ten motoryczny bass, dzieki ktoremu Janerka, jesli juz, bardziej powinien uchodzic za polskiego Peter Hooka anizeli Lesa Claypoola (nie wiem czemu kiedys myslalem o Janerce wlasnie w tym drugim kontekscie). to tu jest ten niesamowity klimat, w ktory mozna bylo uciec i totalnie wsiaknac w absurdalnych latach 80tych (tu mozna od razu poruszyc i zamknac temat aspektu teksciarskiego tego wydawnictwa – POEZJA, w absolutnie kazdym tego slowa znaczeniu). nastepujace po sobie „Jest Jak W Niebie”, „Historia Podwodna” (o, Malgorzata Ostrowska w tle!) i kolysankowa „Ta Zabawa Nie Jest Dla Dziewczynek” to jeden z najlepszych hattrickow w polskiej fonografii.
jesli juz mialbym sie czegos przyczepic to samej reedycji. oczywiscie fajnie ze ktos to Dzielo przeniosl wreszcie na CD, ale czemu w tak parszywy sposob? w czym rzecz? w tym, ze (szpeczacy zreszta artwork plyty) napis „Digitally Remastered” w kontekscie umieszczenia na plycie wersji MONO albumu to jakis ponury zart. moze ktos wreszcie z glowa wezmie sie za reedycje tych historycznych przeciez dokonan polskiej Muzyki?
najlepszy moment: JEST JAK W NIEBIE
ocena: 9/10