Kumka Olik – Jedynka
wydawca: Universal
zostajemy w Polandzie.
coz, za zespoly/artysci, ktorzy maja przesrane zanim nagraja plyte, ba – zanim w ogole powstana. Kumka Olik do takowych nalezy. na papierze wyglada to slabo. bo tak: debiutancka plyta wydana w majorsie zespolu grajacego teoretycznie niekomercyjna muzyke musi budzic podejrzenia w kontekscie tak wciaz porabanie funkcjonujacego rynku fonograficznego jak tego w Polsce – zwlaszcza jesli te papiery z Universalem podpisalo sie ledwo rok po zalozeniu zespolu. jedzmy dalej – ojcem polowy skladu jest Stanislaw Holak, lider raczej juz zapomnianego zespolu sprzed lat Malarze I Zolnierze. czujecie juz klimat teorii spiskowej. jakby tego bylo malo, chlopaki, ktorych srednia wieku nie przekracza 18 lat, zatem niekoniecznie musieli wychowywac sie na Pavemencie czy The Smiths, wymarzyli sobie granie indie rocka. scenowym milicjantom juz sie palki w kieszeniach otworzyly. na pewno Kumce nie pomaga tez dosc specyficzna nazwa oraz regularne wystepy w telewizyjnym show-kuriozum, jakim byl „Hit Generator”. oczywiscie, nie musi to byc nic bulwersujacego w kraju, gdzie co chwila upadaja Legendy Niezalu. no ale skoro mialo byc indie…
tymczasem sama muzyka naprawde nie jest tak tragiczna, jak kontekst w jakim ona funkcjonuje. oczywiscie powiedzmy sobie od razu wprost – ta plyta jest srednia. niemal cala dekade po debiutach Cool Kids Of Death i The Strokes takie proste, gitarowe granie wrecz nie ma prawa robic wrazenia. nie ma nic zlego w tym, ze chlopaki zapragneli spiewac do tego typu podkladow w ojczystym jezyku. moze nawet jestem w stanie przyklasnac takiej decyzji, choc niespecjalnie uwazam sie za polakofila. w efekcie jednak ponad polowa utworow mozna pomylic z piosenkami zespolu Wandachowicza: „Grzeczne Dziewczynki”, „Sie Nie Dowiesz”, „Korkociagnik”, to name a few (w przypadku numerow typu „Bardziej Postaraj Sie” dochodzi jeszcze skojarzenie z The Hives). poczucie deja vu dodatkowo poteguje czesto zblazowany a’la Ostrowski wokal i celujace w podobna co u Lodzianina „bunt i dekadencje” teksty, swoja droga raczej tez nie bedace najmocniejsza strona Kumki (choc to mozna wybaczyc, w koncu czego mozna wymagac od licealistow).
swiatla w ciemnym tunelu jednak sa. jak otwierajacy calosc „W Rytmie Joy Division”, pomimo proszacy o wpierdol od prawilniakow tytul calkiem mile nawiazanie do klimatu tworczosci autorow „Closer”. wplecione w „Byc Na Nie” akustyczne gitary przydaja kompozycji popowej lekkosci, raczej niespotykanej na tej plycie. poza oczywiscie singlowymy „Zaspanymi Poniedzialkami” – nic wielkiego, ale na tyle sympatycznego, ze bez zenady odnajdujace sie w winampie miedzy przebojami The Strokes czy The Libertines. no i jeszcze instrumentalna wstawka w „Sie Nie Dowiesz” – o ile nie pomagal im w tym ojciec czy inny starszak, to mozna optymistycznie spogladac na przyszlosc Kumki nie tylko jako songwriterow, ale i aranzerow.
nie slyszalem jeszcze drugiej plyty (a i trzecia ponoc juz w drodze), ale zdecydowanie nie odmowie jak bede mial okazje. aha, jeszcze taka ciekawostka okolomuzyczna – jak fajnie kontrastuja te dosc speszone chlopaki w wywiadach do zblazowanych warszawiakow z Out Of Tune, az milo popatrzec/posluchac.
najlepszy moment: W RYTMIE JOY DIVISION
ocena: niech bedzie to 7/10
