Kult – Kult

rok wydania: 1986 (reedycja: 1993)
wydawca: SP Records
ah, jakos tak mialem wyrzuty po zjebaniu „Salonu Recreativo”. dla rownowagi psychicznej – mojej i milionow czytelnikow – napiszmy cos pozytywnego o Kulcie.
np o debiucie da sie wiele dobrego napisac. choc wiem, ze malo kto faworyzuje akurat debiut Kultu, skoro ten zespol nagral „Spokojnie’ czy „Ostateczny krach…”. ale to wlasnie tutaj jest Kult taki, jaki lubie. choc obecna popularnosc Kultu mnie zadziwia i troche nawet przeraza, to juz na wysokosci „Kultu” nie mam watpliwosci, ze to jednak zespol wazny, oryginalny, mogacy sie podobac nawet bardziej wymagajacym, nie juwenaliowym sluchaczom.
okej, mozna sie przyczepic do paru rzeczy, jesli chodzi o ten album. choc nie zawsze bedzie to wina samych autorow. no bo akurat to nie oni wyrzucili z plyty najwieksze juz wtedy ich przeboje jak „Wodke” czy „Polske”. a ze nie brzmia? okej, traci ostra amatorszczyzna momentami. ale szczerze mowiac zdecydowanie bardziej wole takie plaskie i amatorskie nagrania niz „profesjonalne” produkcje typu „Salon Recreativo”. bo tu jest energia, jest pomysl, sa przede wszystkim Piosenki. sa oczywiscie wycieczki w rozne klimaty stylistyczne (karaiby/ska w „Posluchaj, to do ciebie”, knajpiany jazz w „1932-Berlin”, jakies barokowo podniosle wstawki w „Religii wielkiego babilonu”). ale da sie wylowic wspolny mianownik. wysuniety do przodu, nieraz funkujacy bass, na ktorego partiach czasem sa oparte cale kompozycje („Religia…”). solidna, momentami kosmicznie bzmiaca (muzyczne tendencje lat osiemdziesiatych w koncu i do PRLu tez docieraly) perkusja. no i decydujaca dla oryginalnosci calosci sekcja deta (brak tu jeszcze wprawdzie Banana, ale jednak pardon fani: sax>waltornia). nasz rodzimy wklad w swiatowy postpunk i nowa fale, choc nigdzie indziej poza Polska niezrozumiany. w kontekscie wczesnych plyt Kultu – szkoda.
o tekstach kazika chyba nie ma co wspominac – teksty „Konsumenta” (chyba jednak Titusowa wersja bardziej pasuje do przeslania tekstu) czy „Religia wielkiego Babilonu” to kanon polskiego teksciarstwa. duzo tu zreszta religii i kosciola, choc bywa tez zabawnie i przyziemnie, jak w „Odnawianie restauracji”.
na koniec, do reedycji dolaczona jest live wersja evergreenu „Dom wschodzacego slonca”. fajne, ale i bez niego „Kult” ma nadkomplet klasykow: „Krew Boga”, „Konsument”, „Religia wielkiego babilonu”…
najlepszy moment: KREW BOGA
ocena: 7,5/10