rageman.pl
Muzyka

Korn – Did My Time

Korn_did_my_timerok wydania: 2003

wydawca: Immortal

 

przenosimy sie w czasie o rok i 2 single dalej.

sama historia fonograficznego jestestwa „Did My Time” nalezy do nietypowych. track powstal jeszcze za czasow „Untouchables”, jednak producent tamtej plyty oficjalnie dissowal go mianem utworu regresywnego. a przeciez Kornowi nie przystoi powtarzanie sie, follow the leader niby przeciez. po klapie „Untouchables” panowie Kornowie pogonili Beinhorna i pierwsze co zrobili to wrocili do starego pomyslu na numer. wtem zglosili sie producenci drugiej czesci filmowej sagi o Larze Croft, „Tomb Raiderem” zwanej, i poprosili zespol o uczynienie „DMT” utworem promujacym film. „Spoko”, rzekl Jonathan Davis i spolka. tyle ze jak juz utwor nabral ksztaltu ostatecznego, to tak im sie spodobal, ze postanowili go zatrzymac na siebie. tj. utwor mial klip powiazany z trescia filmu, ale na jego soundtrack nie trafil. zamiast tego zasilil trackliste „Take A Look In The Mirror”. troche nieladnie postapili.

tym bardziej, ze naprawde nie ma sie czym zachwycac. wlasciwie to utwor typowy dla nastepcy „Untouchables”. brzmienie niby nawiazujace do korzeni, ale myslenie o strukturze kompozycji juz typowe dla czasow wspolczesnych. czyli schematy, schematy i totalne wyprawnie z szalenstwa, charakterystycznego dla pierwszych plyt. w kontekscie calej plyty, ktorej do rewelacyjnosci bylo w chuj daleko, to mozna track pochwalic za jakas-tam melodie. ale generalnie szalu nie ma.

co jeszcze? remix, nazwany „The Grayedout Mix”. naszpikowany efekcikami, ale ani to do tanca, ani tym bardziej do rozanca. no i byc moze najlepszy fragment singla. czyli „One”. cover Metallikowego hiciora, wykonany live podczas „Mtv Icon” poswieconego zespolowi Ulricha. zebrali baty panowie za te wersje, zwlaszcza za brak drugiej, „solowciarskiej” czesci kompozycji. ale mnie sie ona akurat podoba. wlasnie z tego powodu. wycieto czesc, ktora me coraz mniej metalowe ucho zaczyna coraz bardziej meczyc i zostawiono konkret. czyli budowanie nastroju i charakterystyczny wstep do rozpierdolu finalnego. a poza tym – chyba jednak wole wokal Davisa niz Hetfielda, sorrczak.

 

najlepszy moment: ONE

ocena: 6/10

Leave a Reply