Korn – Deuce
wydawca: Sony Music
Korniszony w telewizorni. Trzeba przyznać, ze bajerancko zrobiona sprawa.
Wiadomo, że DVD to niesamowita sprawa, multum możliwości. Panowie z Korna potrafili to wykorzystać. Menu wygląda tak, ze jesteśmy w jakiejś obskurnej kostnicy. Trzeba chodzić po różnych pomieszczeniach w tej kostnicy, by odkrywać filmiki. A są to głównie jakieś rzeczy typu home video, pokazujące Jonathana & co. w rozmaitych sytuacjach. Trzeba przyznać, że ciekawa sprawa, zwłaszcza Head okazujący się niezłym kawalarzem. Fieldy – tradycyjnie beka, polecam jego wersję utworu, nomen omen, „b.b.k.”. No i co najważniejsze – w chuuuuuuj dużo tych filmików, oglądania z ponad 2 godziny. Bo jeszcze, jak się dobrze poszuka, są wszystkie teledyski korniszona z pierwszych czterech płyt. Czyli z debiutanckiego longa mamy: „Blind” (młodzieniaszkowie, sceny z koncertu przeplatane z rzeczami typu home video), „Shoots and Ladders” (scenografia rodem z jakiegoś programu dla dzieci), „Clown” (akcja umieszczona w szkole, najlepsza ostatnia scena z cheerleaderką), „Faget” (undergroundowo nakręcona rzecz, Korn grający w jakieś salce). Z „Life is Peachy” jedynie „A.D.I.D.A.S.” (pierwszy „poważny” klip, korniszony jako trupy, uwielbiam tę rzecz) – czemu nie ma tu klipów do „Good God” i „No Place to Hide” ja się pytam??. Z „Follow the Leader”: „Got the Life” („ziomalski” teledysk, czyli fury, kaska i drogie samochody, pasuje do treści utworu) i „Freak on the Leash” (niesamowity klip, przygody latającego pocisku). No i z „Issues”: „Falling Away from Me” (kiszka w reżyserii Freda Dursta z Limp Bizkit), „Make Me Bad” (duży budżet i mało sensu) i „Somebody Someone” (powrót do klipów bez scenariusza, czyli Korn gra w salce i swymi dźwiękami zabija insekty). Na dodatek jeszcze klip do remixu „Make Me Bad”, niewiele różniący się od oryginału.
najlepszy moment: GOT THE LIFE
ocena: 7,5/10
