rageman.pl
Muzyka

Koniu – Koń Troymiejski

troymiejskirok wydania: 2013

wydawca: Konkret96

 

No wreszcie o jakiejś muzyce.

Zawsze się zastanawiałem jak to możliwe, że Trójmiasto, które dało Polsce tyle w szeroko pojętej muzyce gitarowo-alternatywnej, nie ma żadnych powszechnie znanych reprezentantów w kategorii hip-hop. Absolutnie nie dyskredytuje tutaj lokalnego undergroundu. Ale jeśli chodzi o mainstreamową popularność to trzeba naprawdę się wysilić, by przypomnieć sobie takie nazwy jak Analogia, Elegans czy Brahu, którzy przez chwilę otarli się o oficjalny obieg. Każde większe miasto ma przynajmniej jedną markę, którą zna każdy fan rapu nad Wisłą. Poznań – Peja, DonGuralesco, Wrocław – Kasta, Katowice – K44, Łódź – OSTR, Kielce – WYP3, <śmieszny fragment recenzji> Liroy <koniec śmiesznego fragmentu>, itd itp. Kurczę, nawet Białystok ma swojego Piha. BIAŁYSTOK! <bez urazy, byłem niedawno, bardzo urocze miasto, no ale jednak> A poproście znajomego, średnio-siedzącego w temacie fana rapu o wymienienie choćby jednego rapera z Gdańska i okolic.

Kontrabanda, podobnie jak w pewnych kręgach kultowy Deluks, od dłuższego czasu krzewi rapowe ideały sierpnia na nadmorskich terenach. Doceniani przez ekstraklasowych graczy (featuringi m.in. u Grubsona, supporty przed największymi), ale bez spiny na przejęcie po nich tronu. Podobnych aspiracji nie słychać na najnowszej solówce jednego z jej członków, Konia. Hm, nie jestem pewien, czy te dwa ostatnie wyrazy powinny z sobą sąsiadować… W każdym bądź razie mamy tu do czynienia ze stuprocentowo rapowym działem, pełną brzmień zdolnych ucieszyć serce każdego, kto jest sceptycznie nastawiony do nowych trendów i zmian zachodzących w rapie. Sample, skrecze, wyraźne bity, trzeszczący sound – uniwersalne parametry, które będą sprawdzać się zawsze, nawet wtedy, kiedy raperów zastąpi Ivona i inne generatory mowy. Trzy ostatnie, bardziej newschoolowe tracki („Trójnoc”, „Samiec Alpha” i „Lampa (RMX)”) pokazują, że Koniu spokojnie, gdyby chciał, mógłby zająć się generowaniem imprezowo-samochodowych bangerów targetowany na odbiorców 4fun.tv. Ale nie chce. Jeśli flirtuje z mainstreamem, np. zapraszając Marikę, to po to, aby pokazać jej talent do rymowania, którego oglądając „Voice Of Poland” raczej się nie uświadczy. A jeśli obiera kierunek na Jamajkę, to dobiera środki i współpracowników (Dj Feel X) tak, by nie wylądować na dancehallowych mieliznach, jakich ostatnio w Polsce pełno.

Na wysokości zadania stanęli nie tylko bitmejkerzy (głównie Shimell), ale i sam gospodarz. Nawet jeśli nie dysponuje specjalnie wyróżniający się flow czy barwą głosu, a i trochę brak bardziej zapamiętywalnych linijek, to charyzmą przekonuje, by dać mu szansę i wsłuchiwać się w to, co ma do przekazania. Czepialscy pewnie mogliby zastanowić się, czy w „Opowiem Ci Historię” nie za dużo słychać Fisza, a w „Rodowodzie” pionierów psychorapu (lub jego kontynuoatorów/imitatorów) pokroju L.U.C. Ja to „kameleoństwo” odbieram jak najbardziej pozytywnie jako fajne urozmaicenie, a przy tym umiejętność dostosowania się do różnych podkładów.

No i last but not least – zawsze to miło usłyszeć bliskie nazwy typu Żak, Wrzeszcz, Niedźwiednik. Stąd specjalne wyróżnienie (ale też za zajebisty podkład) dla singlowego „K.O.N.I.U.”, będącego jednym wielkim propsem dla Gdańska. No i jako brat cioteczny potwierdzam – na Osipa zawsze można liczyć.

 

najlepszy moment: JA MAN KA

ocena: 7,5/10

Leave a Reply