rageman.pl
Muzyka

Kid Ink – Rocketshipshawty

00 - Kid_Ink_Rocketshipshawty-front-largerok wydania: 2012

wydawca: DIY

pobierz album

 

„Jesteś tak dobry jak Twój ostatni mixtape”? W takim razie casus Kid Inka to klasyczne „wiele hałasu o nic”.

Zaznaczę od razu – dla entuzjastów gatunku jest to jak najbardziej rzecz warta przesłuchania i absolutnie nie żałuję spędzonych z nim chwil. Ale moje hiphopowe skrzywienie to jedno, a oficjalnie warto byłoby stosować dość zbliżone kryteria w ocenie muzyki rozmaitych gatunków. Dla przykładu – mi już tak nie przeszkadzają (a czasem nawet czuję do nich jakąś sympatię) autotune’owe refreny, jakich od groma we współczesnym mainstream rapie. Jednocześnie jednak zdaję sobie sprawię, że dla większości społeczeństwa z trochę lepiej rozwiniętym narzędziem gustu (?) takie „podśpiewujki” to zwykła wiocha. I nie zamierzam nawet z taką opinią polemizować.

Na najświeższym mikstejpie Kid Inka takich refrenów od groma. A ponadto mnóstwo bitów, które wlatują jednym uchem i magicznym, ultraszybkim sposobem od razu wylatują drugim (złośliwy powie, że to przez brak przeszkód na drodze, ale mam papiery na to, że z moją głową wszystko w porządku). Wygląda na to, że „Day Dreamer” to było jednak szczytowe dokonanie chłopaka, bo tam jakieś numery dało się wyróżnić. A tu nic. Od biedy – „Can’t Ignore Me” z fortepianowym kręgosłupem podkładu, agresywnie basowy „Poppin Shit” i dość oczywisty (biorąc pod uwagę obecny u obu panów silny pierwiastek „dzieciakowatości” ) featuring Machine Gun Kelly’ego w całkiem sympatycznym skądinąd remixie „Hell & Back”.

Być może rezerwował już wtedy siły na wydaną w maju tego roku oficjalnie wydaną EPkę „Almost Hope”, choć ciężko mi w to uwierzyć…

 

najlepszy moment: CAN’T IGNORE ME

ocena: 6,5/10

Leave a Reply