rageman.pl
Muzyka

Kazik – 12 Groszy

rok wydania: 1997

wydawca: SP Records

 

Z Anglii przenosimy się do kraju nad Wisłą. Ale wciąż będzie o płytach wykonawców, których trzeba znać.

Czy szanować? Kazik ostatnimi poczynaniami okołomuzycznymi (choćby żenująca akcja z fanowską stroną Staszewski.art.pl) mocno zdystansował mnie do jego postaci. Nie da się ukryć, że większość sygnowanych jego nazwiskiem płyt wydanych w XXI wieku tylko pogłębiły ten stan rzeczy. Mimo to negowanie jego osoby jako jednej z najbardziej charyzmatycznych na polskiej scenie, konsekwentnej w swej niezależności, byłoby zwykłą głupotą i ignorancją. Także kwestionowanie jego wkładu w polską muzykę popularną ostatnich 3 dekad. I nie tylko pod najbardziej kojarzoną z nim marką – mowa oczywiście o Kulcie – ale także na polu działalności solowej. Przede wszystkim za sprawą 4 albumu, omawianych dziś „12 Groszy”.

Dlaczego akurat „12 Groszy”. Powód najbanalniejszy z banalnych – bo najwięcej tu udanych piosenek. Ale by takowe powstały, potrzebny jest odpowiedni proces kreacji. I chyba nie jest przypadkiem, że tej zwyżkowej formie towarzyszyły także spore modyfikacje na polu metody pisania piosenek. Owszem, wciąż rządzi przede wszystkim Kazikowy sampler i elektroniczne beaty, dzięki którym Kazik dorobił się zaszczytnego miana pierwszego artysty hiphopowego w Polce (na ile tytuł był słuszny to temat na inną dyskusję). To co jednak nowe to udział dodatkowych muzyków, którzy otrzymując od Kazika wstępne wersje piosenek mieli wolną rękę w zakresie dogrywania dodatkowych partii instrumentalnych. Wśród tych muzyków znaleźli się m.in. Sławek Pietrzak (menago i wydawca Kazika), DJ Feel-X (Kaliber 44), a przede wszystkim Mazzoll, który wcześniej zaprosił Kazika do swojego projektu (wydany pod nazwą „Rozmowy s catem”). I trzeba przyznać, że to obecność tego ostatniego jest tu najbardziej odczuwalna – nie tylko za sprawą partii klarnetów, ale też wyczuwalnego odmiennego, w pełni swobodnego myślenia o muzyce. Jak przyznał Kazik w jednym z wywiadów, posługując się całkiem zgrabną metaforą – Mazzoll objawił przed nim całą łąkę umieszczoną tuż obok jego rockowo-piosenkowego domku, o której nie miał pojęcia.

I „12 groszy” to właśnie jedna wielka celebracja tej nowo odkrytej łąki. Nawet jeśli zdarzają się momenty rockowe, czasem nawet lekko trącące Kultem („Maciek, ja tylko żartowałem”, „Nie Mam Nogi”), to jest to zdecydowana mniejszość. Rządzi eksperyment, tylko czasem, i to przy najprawdę sporym samozaparciu, dający się porównać z (wtedy) najpopularniejszymi trendami w światowej muzyce. I tak np podkład „Mój Los” mógłby wziąć pod rozwagę Tricky (btw – cudowna jest ta partia Mazzolla tutaj!). „Nie Ma Towaru w Mieście” ma podkręcony beat, kojarzący się z tym co w tamtej dekadzie robił Fatboy Slim. W kierunku ambitniejszej elektronika zerka także kapitalny „Idę Tam Gdzie Idę”.

Warto dodać również, że tej erupcji pomysłów muzycznych towarzyszyła wciąż jeszcze wtedy wysoka forma Staszewskiego jako autora tekstów. Choć tu trzeba jednak też zaznaczyć, że Kazikowa publicystyka ma jednak ograniczony termin ważności i niektóre spostrzeżenia, także te z „12 Groszy”, zrozumieją tylko pamiętający tamte czasy (dziś już np nie wypomina się Kwaśniewskiemu, że ma wyższe wykształcenie pomimo nieukończenia studiów). Chociaż… „Spowiedź święta” przeraża i dziś, może nawet jeszcze bardziej – dziś ta polaryzacja społeczeństwa wydaje się jeszcze bardziej wyraźna.

Oczywiście także tu trzeba przyjąć inna miarę oceny wydawnictwa jako całości. Odrzucić takie aspekty jak spójność, wyrównany poziom itp. Krążek jest wypchany do pełna, a niektóre tracki nadaja się tylko do skipowania („O, Kuchwa”). Ale dlatego „12 Groszy” jest najlepszym krążkiem Kazika, bo to właśnie tu trafiły najlepsze jego kompozycje. Tak, również utwór tytułowy. Może podkład to zrzyna z George Clintona, ale nie bądźmy na siłę elitarni – to właśnie ten utwór w pierwszej kolejności przychodzi na myśl gdy mowa o Kaziku solowym. No i to jednak JEST godne podziwu, że ten numer można usłyszeć jednocześnie na rockotece, weselu i w remizie.

 

najlepszy moment: 12 GROSZY

ocena: 8,5/10

Leave a Reply