rageman.pl
Muzyka

K2 – Poczumczum

nzayqrok wydania: ????

wydawca: DIY

 

dzis tez zajmiemy sie numetalem. cieszycie sie?

wlasciwie bedzie krotko. zespol K2 gdzies tam mignal pare lat temu w mediach. ba, universal nawet ich wydal, jak gdzies wyniuchal, ze jest mozliwosc zbicia hajsu na tym przedziwnym gatunku. ale chyba im nie wyszlo, bo cos ostatnio nie slychac o wielkich numetalowych odkryciach majorsow. przy okazji udupila sie kariera K2. zreszta podobnie jak w przypadku Crwi, Paragrafu 22, Mold, Noconcreto i wielu innych. polskie wytwornie maja talent do gnojenia zespolow.

inna sprawa, ze rowniez w przypadku K2 wielkiej straty nie bylo. tzn by nie bylo – Kielich jest moim ziomem. K2 sa ziomami Kielicha. kto jest ziomem Kielicha staje sie autentycznie moim ziomem, okej? wiec doceniam fakt, ze Kielon kiedys sprezentowal mi omawiane dzis demo i to jeszcze z autogafami zespolu. i w zwiazku z tym, ze ten blog nie pretenduje do miana opiniotworczego (no chyba ze ktos chce miec taki sam gust jak rejdzmen, doceniam, choc jednoczesnie skladam kondolencje), to moglbym napisac jakie zajebiste rzeczy sie dzieja na tej plytce. no niestety, nie do konca tak jest.

o ile o Bare Assed pisalem jako o esencji numetalu, tak K2 to juz jest koncentratem koncetratow numetalowych. zwlaszcza tych spod szyldu Korna. ale… okej, to bedzie samoboj, niemniej musze to powiedziec: te dwa numery tu zamieszczone – „poczumczum” i „pertoperz” (trzeba dawac za cos plusy, wiec chlopaki zgarniaja takowe za nazwy) – sa zwyczajnie w swiecie megadobre. zwlaszcza ten pierwszy – ten refren w moim najbardziej numetalowym okresie chodzil za mna nonstop. dzis sam juz jestem dziadkiem i myslalem ze z wieksza rozwage podejde do umieszczonych tu numerow. no ale niestety. krotka pilka – jak melodia jest zajebista, to numer jest conajmniej dobry. aranzacja niczym skomplikowanym nie jest, jak juz zostalo powiedziane – kurewsko-korn-inspirated, ale z drugiej strony – na tle innych polskich xerobojow i tak prezentuje sie nienajgorzej. zwlaszcza ze w „pertoperzu” slychac fajne podbicie paraindustrialne, co mozna uznac za jakies novum. no i oba numery sa po polsku. wiec i za to jest plus.

ja juz wiem, czemu swego czasu tak mi sie numetal podobal. bo on mial melodie. i choc aranzacje traca teraz martwa myszka a refreny kojarzyly sie z przebojowoscia village people, to czasem mialo to sens. i mozna bylo wybaczyc zerowa oryginalnosc. swoja droga, dla mnie to smiechu warte zjawisko jest, gdy fani out of tune czy innych indie-xerowek zarzucaja numetalowcom brak jakiegokolwiek pomyslu i zalapywanie sie na fale popularnosci. zobaczycie, za pare lat sami bedziecie sie smiac z tego, co sluchacie. i wyrzucicie polowe zakupionych/sciagnietych ostatnio plyt. ale muchy, the hives czy the rapture ewentualnie mozecie zostawic.

 

najlepszy moment: POCZUMCZUM

ocena: 6,5/10

Leave a Reply