K-os – The Anchorman Mixtape
wydawca: DIY
o, rapsy znow, jak fajnie.
ale ale, czy goscilismy tu kiedys kanadyjskie rapsy? o samych muzykach z Kanady juz tu bylo – by wspomniec o Nelly Furtado. ale kanadyjski hiphop? ten kraj wciaz mnie zaskakuje – jakis czas temu okazalo sie, ze maja reprezentacje futbolowa, a teraz ze i raperzy tam sie rodza! troche czuje sie jak obywatel South Parku, if ya know what I mean.
inna sprawa, ze kolega K-os do statystycznych mieszkancow rap sceny nie nalezy. pomijajac nietuzinkowy zyciorys (zadebiutowal na poczatku lat 90tych, by po pierwszym singlach zniknac na 10 lat), chlopak do purystow nie nalezy i kombinuje jak moze. slychac to takze na jego mixtape sprzed paru miechow.
wprawdzie zaczyna sie stricte hiphopowo – beat tracacy wspolczesnym mainstream rapem (czyli minimalistycznie, niewymagajaco i nieznoscnie cykajaco), do tego dochodzi nawijka K-os’a (taki troche gorszy q-tip, ale generalnie spoko). ale ale, coz to za nietypowy sampel? „Start Me Up” ROlling Stonesow? no no, szacuneczek – bo jesli bitmejkerzy siegaja po klasyke, to dosc rzadko po tracki Jaggera i spolki. predzej The Beatles chociazby… ale sami Fab Four sie na mixtejpie pojawiaja takze, tyle ze w namecheckingu. zreszta nie tylko oni – na tym polu nasz bohater poczynia sobie dosc swawolnie, niczym Mes u poczatku kariery.
i tak sobie plynie ta plytka na to rapowych, to arenbi resorach („Faith” z udzialem rozchwytywanego ostatnimi czasy az do przesady Drake’a), ale pozostajemy w obrebie urban soundu. az tu nagle wjezdza „Dance In YO car”. o w morde, kto to produkowal? Mark Ronson? Quincy Jones? a moze ci od niedawno tu wspominanego „Rolling In The Deep”? aranzacja gesta jak smola, az dziw ze to wszystko trzyma sie kupy. a jednak. gdyby jeszcze bardziej chwytalo pod wzgledem melodycznym to moglibysmy mowic o jakims pretendencie do grammy, a juz na pewno do miejsca na oficjalnej plycie, a nie jakims netowym mixtejpie.
ale dalej robi sie jeszcze ciekawiej. bo oto w dwoch kolejnych trackach, „BlackWater” i „Holy Cow” Kanadyjczyk siega po zywe instrumentarium. i wychodza mu dobrze rockujace kawalki. pierwszy, z udzialem Graingera z Death From Above 1979 spokojnie moze trafic bez zadnej korekcji do playlisty nu indie potancowek. kapitalna rzecz.
i cudawianki dzieja sie juz do konca plyty, ze szczegolnym uwzglednieniem melancholijnego „I wish I could believe”. dodac do tego rozpoczynajace kazdy kawalek (i nawiazujace w tresci do ich przekazu) cytaty z gwiazdy amerykanskich komedii Willa Ferrella (dialog poprzedzajacy „I wish I could believe” – miszcz) i summa sumarum mamy mixtape przemyslany nie tylko merytorycznie, ale i formalnie. w prywatnym rankingu silny konkurent ostatniego mixtape’a Big Krita. z ta przewaga, ze „Anchorman” to tylko pol godziny, nie majace prawa znudzic.
sluchac!
najlepszy moment: BLACKWATER (FEAT. SEBASTIEN GRAINGER)
ocena: 8/10
