rageman.pl
Muzyka

Juvenile – Project English

rok wydania: 2001

wydawca: Cash Money

 

siema czarnuchy. dzis przeniesiemy sie w troche inne rejony geograficzne i muzyczne. zobaczymy, jak sie robi rap na poludniu.

nie ma watpliwosci, ze obecnie jednym z najwazniejszych zawodnikow w rap grze jest Li Wayne. co w sumie o tyle mnie dziwi (choc nic w sumie specjalnie do kolesia nie mam), ze wczesniej reprezentowane przez niego brzmienia byly wszem i wobec wysmiewane. brzmienia, ktore reprezentuje jego byly kolega z Hot Boys i wytworni Cash Money, czyli bohater dzisiejszej notki.

w sumie latwo sobie wyobrazic te brzmienia juz po okladce. kicz, hajs, koks, dziwki, gangsterka, cykacze, bauns, zero brzmien naturalnych, wartosc energetyczna rowna wiadru wapna gaszonego. okej, moze z tym ostatnim przesadzilem. ale swego czasu ostro mnie wkurwialy takie brzmienia. i wciaz uwazam takie granie wrecz z natury gorsze od tego, co dzieje sie zarowno na zachodnim, jak i wschodnim wybrzezu. co nie znaczy, ze zle sie tego slucha.

ot, wezmy takiego Juvenila. trudno uznac go w jakikolwiek sposob za ikone rapu, co dobitnie slychac takze na szostym jego albumie „Project English”. prawie ze zerowa charyzma, glos niemal niemozliwy do rozpoznania w tlumie, a tekstow zdecydowanie lepiej nie analizowac. dzis, jesli chodzi o wokalny aspet calosci, slucha sie tego albumu przede wszystkim dla wspomnianego Lil Wayne’a, ktory pojawia sie na albumie zarowno solo, jak i z pozostalymi Hot Boysami (wsrod gosci tez m.in. Big Tymers).

ale jesli chodzi o muzyke to jest zdecydowanie lepiej. choc o jakiejkolwiek roznorodnosci mozna sie pozegnac. no ale… najlepiej sie dzieje w srodkowej czesci albumu. poczawszy od „My Life”, z fajowymi zenskimi spiewami w refrenie (w tej kwestii zazwyczaj Juvenile stara sie radzic sobie sam). „Sunshine” intryguje reggae’owa pulsacja. natomiast „Be Gone” ma tak rozbrajajacy hook w refrenie, ze nie ma mozliwosci, by nie byl to sampel. tyle ze nie pamietam skad. „Mama got ass” na chyba najlepszy podklad z calej plyty, natomiast w „They Lied” sympatycznie pobrzmiewaja zenskie choreczki w tle. nie pogardze tez obiema wersjami „Set It Off”, normalna i radiowa (ta druga z udzialem Lil Wayne’a).

w sumie takie oblicze rapu tez warto znac. choc niekoniecznie z „Project English”.

 

najlepszy moment: BE GONE (feat. Big Tymers)

ocena: 7/10

Leave a Reply