John Scofield – Still Warm
rok wydania: 1986
wydawca: Gramavision
witajcie w Wielka Sobote, dzieciaczki.
dzisiaj omowimy sobie zagadnienie „Scofield a lata osiemdziesiate”. mysle, ze „Still Warm” posluzy za najlepszy przyklad.
jak wiemy, jesli mielibysmy w XX wieku wskazac jedna dekade z najbardziej charakterystycznym dla niej brzmieniem, „ejtisy” bylyby calkiem powaznym kandydatem do wygranej. oczywiscie kazda dekada ma swa specyfike, ale wydaje mi sie, ze to wlasnie „ejtisowy sound” byl tym, ktorego macki siegaly najdalej. nawet jazz sie nie uchronil.
niestety, w przypadku tego gatunku muzycznego jego flirt z syntetyczna estetyka tej dekady konczyl sie przewaznie przynajmniej lekkim obnizeniem lotow. tym wiekszym, im dany wykonawca wyrazniej odznaczyl sie zajebistoscia w poprzednich latach (dwa slowa – Miles Davis). Sco stanowi w tym kontekscie przekozacki wyjatek. bo jemu akurat z tym audiofilskim brzmieniem wyjatkowo do twarzy.
jak dla mnie przyczyne takiego stanu rzeczy moznaby ograniczyc do jednej osoby – Darryl Jones. na wysokosci tej plyty John rozwiazal swe Trio i znow do woli kombinowal z rozmaitymi muzykami (choc Steve Swallow akurat, co ciekawe, udzielil sie na „SW” jako producent). i tak za perkusja posadzil m.in. Omara Hakima (rockami moga kojarzyc go jako chwilowego plakera Dire Straits), klawiszowego plumkania dostarczyl Don Grolnick, a basem zajal sie Jones wlasnie. i to ten osobnik, wciaz imho skandalicznie nieuwzgledniony w oficjalnym skladzie Rolling Stones, wyniosl muzyke Scofielda na nowy level. funkowy level. wezmy chociaz otwierajacy calosc „Techno”. wbrew tytulowi jest to jazz tak solidnie, fusionowo zaprawiony funkiem, ze przytulilby sie do niego nawet George Clinton z ktoras ze swych formacji. i choc klawisze, jak na moj gust, usilnie ciagna calosc plyty w te rejony lat 80tych, o ktorych juz nie chcemy pamietac, to wlasnie za sprawa basu rzadzi groove aktualny zawsze i na wieki.
nie wspomnielismy jeszcze o grze samego Scofielda tylko dlatego, ze jest to w sumie oczywiste ze jest zajebiscie. facet nie schodzi ponizej pewnego, najwyzszego poziomu. kwestia problematyczna pozostaje to, by dostarczyc mu odpowiedniego sekcjorytmiczno-brzmieniowego. tu, jak juz wspomnielismy, jest on kapitalny.
najlepszy moment: TECHNO
ocena: 7,5/10