Jets Overhead – Bridges
rok wydania: 2006
wydawca: DIY
jou. dzis znow o albumie, ktory dzieki dobrodziejstwom internetu jest dostepny dla wszystkich. dla kanadyjskiego Jets Overhead opublikowanie debiutanckiego „Bridges” w tej formie bylo posunieciem najlepszym z mozliwych – material obronil sie na tyle, ze dzis szczyca sie tytulem lokalnej gwiazdy. nie tak duzej jak Nickelback czy Arcade Fire, ale kto wie „co moze przyniesc nowy dzien”…
inna sprawa, ze ciezko zrozumiec to zamieszanie. czytam dosc pochlebne opinie o tym krazku i nie dowierzam. czy ja czegos nie doslyszalem? najkrocej rzecz ujmujac, Jets Overhead to taki kanadyjski Coldplay. tyle ze wyprany z melodii wwiercajacych sie w glowe. ba, nawet pozbawiony melodii zostajacych w glowie dluzej niz na 5 minut. czyli jest naprawde zle.
wypolerowane gitarki. srednie tempa przeplatane usypiajacym ogniskowym graniem, ktore nie tylko ugasiloby samo ognisko, ale i cale plonace lasy. wokalista (plus wokalistka gdzieniegdzie), ktorego wokal ni to eteryczny, ni to rockowy, ni to liryczny, a moze po prostu wyprany z jajec. zero aranzacycjnych smaczkow, ktore wprowadzilyby jakiekolwiek ozywienie do tych bitych 60 minut („o, 20sekundowa hiszpanska gitarka!”). wiecie, sa albumy, ktore odkrywaja swe piekno dopiero za ktoryms tam razem. ba, czesto bywaja one w pozniejszym rozrachunku o wiele bardziej wartosciowe niz te, ktore swa zajebistosc jak kawa na lawe wylozyly nam od razu. spoko. tyle ze abym chcial dac szanse takiemu albumowi, musi byc najpierw kredyt zaufania. wywolany wczesniejszymi wydawnictwami zespolu, rekomendacjami krytykow, moze nawet znajomych. Jetsie drogi, to Twoj pierwszy album ktory dotarl do mych uszu. z moich znajomych nikt poza mna prawdopodobnie Was nie zna. krytykom, poza znaczacymi wyjatkami, nie wierze. a jeden track „Get It Right”, najblizszy Muzycznemu Konkretowi (a i tak abym poczul sie powalony przezen to nie za baudzo) to troche za malo. prawdopobnie wiec to nasze ostatnie spotkanie dzis. zegnaj….
… no dobra, wroc. poniewaz w kazdym albumie staram sie znalezc jakis pozytyw, sprobojemy i teraz: jesli nie lubisz podczas codziennych czynnosci sluchac ciszy, a Twoja ulubiona muzyka zbyt Cie absorbuje, zapusc „Bridges”. kto wie, moze podczas szykowania sie do pracy doznam olsnienia.
najlepszy moment: GET IT RIGHT
ocena: 6/10