Jest Nas Wielu
wydawca: UMC
Parę dni temu miałem wywiad z szefową działu marketingu w My Music. Sympatyczna rozmowa, pełen profesjonalizm, jednak zabrakło mi troszkę poczucia, że gadamy o Sztuce (jakkolwiek szeroko pojętej), a nie np. o sprzedaży pietruszki czy telewizorów. Czemu o tym wspominam? Bo My Music wyrosło na gruzach UMC, wytwórni odpowiedzialnej w głównej mierze za zjawisko tzw. hiphopolo. Teraz na topie wg włodarzy MM jest muzyka klubowa, więc zajmują się Kalwi i Remi, a my pogadamy tu o płycie z czasów, kiedy to hip-hop i jego okolice miały w Polsce okres największego prosperity. Tym bardziej, że to jak mało która płyta „hiphopowa” z UMC godna uwagi. Naprawdę nie wiem, jakim cudem ona się znalazła w moim mieszkaniu, ale cieszę się, że akurat to ta płyta, a nie jakieś wydawnictwo Doniego.
A teraz o backgroundzie historycznym. Ukraina, Pomarańczowa Rewolucja na przełomie ’04 i ’05. Efekt muzyczny: ukraiński zespół Greenjolly nagrywa w 2004 roku „Razom Nas Bahato”. W 2005 zbiera się gromadka raperów z UMC i nagrywają polską wersję pieśni pt. „Jest nas wielu”. Swoje wersy do numeru dokładają: Ascetoholix w składzie Doniu/Liber/Kris, Pan Duże Pe, Hans z 52 Dębiec, Mezo i Owal. Efekt? Muzycznie bardzo spoko, choć bez sensacji. Nie ma też sensacji jeśli chodzi o warstwę wokalną. Czyli najlepsi są Pan Duże Pe i Hans, których nigdy jakoś nie mogłem wpasować w szufladkę hiphopolo. Czy to przypadek, że to właśnie ich już nie ma w UMC/My Music? Poza oryginalnym JNW są jeszcze remiksy zaproponowane przez Tabba, DJ Spoxa i DJ Story. Z czego ten ostatni proponuje prawdziwą rewelację. Jego podkład to taki mrok, że całość wypada o wiele agresywniej. Zdecydowanie fajniejsza wersja niż oryginał, choć muzycznie brak jakiegokolwiek nawiązania do „Razom Nas Bahato”.
Co jeszcze? Kompozycje własne panów raperów. Jest Ascetoholix z „Nasi”. Zauważyliście że ich teksty to jakiś strasznie pseudointelektualny bełkot? Ni to zabawa słowem, ni to trafne porównania, no o co chodzi. Cisza i Spokój (czyli Pan Duże Pe i DJ Spox) w „Cisza krzyczy”. Noooo, tu już jest o wiele lepiej, chociaż ten duet miewał lepsze numery. Jest Mezo/Tabb/Kasia Wilk w „Lepsze jutro”, które to można było też usłyszeć na Festiwalu Jedynki ’05. Mezo Mezo Mezo… Taki nasz to polski Will Smith. Technicznie spoko – koleś rapować umie i np. pod tym względem taki Wilku z Hemp Gru mógłby mu buty czyścić. Podkłady chłopak ma dobre. No ale co z tego? Nawet Will Smith w pewnym momencie się ogarnął i nagrał płytę typu „powrót do korzeni”, by go ludzie przestali kojarzyć z hip-hopem dla dzieci. A Mezio wciąż uparcie w tym kierunku drąży. Ej, wpiszcie w YouTube Mezo live i zastanówcie się, ile kasy musielibyście dostać, byście zechcieli grać w takich miejscach. Mezo, dajże spokój. Owal i „S.I.M.”. O, tego kolesia to już w ogóle nie ma, bardziej nawet od Meza. Na końcu mamy jednak prawdziwą bombę. „Powiem” 52 Dębiec. Gdyby nie to, że już kiedyś wyróżniałem ten numer przy okazji Eska Hit Squad, to byłaby „pieśń dnia”. Podkład prymitywny, ale tekstowo jedna z najlepszych rzeczy w polskim hip-hopie w ogóle. Mega wielki szacun.
Dodatkowo na płycie klipy. „Razom Nas Bahato” z obrazkami z ukraińskiego „pola walki”. No i do „Jest nas wielu” i Owal machający łapkami do kamery, hehe. Nie no, spoko. Doceniam inicjatywę, bo inaczej bym tutaj nie pisał o tej płycie.
najlepszy moment: JEST NAS WIELU (DJ.STORY REMIX)
ocena: 6/10

