Illusion – 3
wydawca: Metal Mind
uwielbiam te plyciawe. za co? przeciez brzmieniowo to jest straszny sredniak. nawet jesli wezmiemy pod uwage reeedycje dokonana przez metalmind w 2004 roku. aranzacyjnie tutaj tez niewiele sie dzieje. czasem jakas gitarka akustyczna sie zaplacze, ale poza tym to wszystko jest oparte niemal na zwrotko-refrenowym schemacie. zalozenia kompozycyjne proste jak drut – riff ma niesc numer. czasem robi to szybciej i robi sie hardkorowo („vendetta”), czasem wolniej i wtedy jest blizej grunge („to co ma nadejsc”, „wrona”).
zreszta, bardzo latwo moznaby okreslic to co robil illusion jako wlasnie taka muzyka na styku hardkoru i grunge (najbardziej to alice in chains). wolanie to czesto eddiem vedderem jeszcze pachnie.
ale chociazby opisywany niedawno przyklad korna dobitnie objawia dogmat rzadzacy niepodzielnie w muzyce jako takiej: less is more. bo najwazniejsze jest to, by numery po prostu mialy przyslowiowe jaja. na tej plycie gdanskiej kapeli kazdy numer ma jaja. to jest klasyka absolutna. „vendetta” to dla mnie najbardziej czadowy numer w ich dyskografii, przebijajacy nawet jak dla mnie „noz’. sa tez piekne wolne numery „to co ma nadejsc”, „wrona” i „chocby jek”. tutaj jest najblizej alice in chains z okolic s/t. ten ostatni to moznaby nawet okreslic czyms na miare ballady. jest wesolkowaty, bzdurny „140” z belkotem Lipy w roli glownej. w paru numerach spiewa tez po angielsku (nie wychodzi mu to najgorzej), jednak dla mnie Lipa to przede wszystkim jeden z najlepiej spiewajacych po polsku wokalistow w tym kraju. ktory do dzisiaj inspiruje wielu mlodych adeptow rocka. zreszta, jak cala muzyka illusion.
bonusy nawet sa na reedycji. chociaz „look around” to dosyc sredni numer. no ale klip do 'Vendetty” to taki rarytas, ze dla samego tego klipu warto miec te plyte.
brutalnie piekna ta plyta. i pieknie brutalna. arcydzielo ciezkiego rocka.
najlepszy moment: VENDETTA
ocena: 8/10

