rageman.pl
Muzyka

Homosapiens – Elephant

rok wydania: 2002

wydawca: Sissy Records

 

logika nakazywalaby, by tutaj byla recenzja drugiej plyty Homosapiens o tytule „Big Frank”. niestety jakis czas temu zajumal mi ja ktos z chaty. jesli ktos wie cos o tym incydencie to prosze mi plyte oddac. i w ogole jesli macie jakies moje plyty to oddajcie prosze, bo ja o takich rzeczach zapominam. i dopoki nie oddacie mi moich plyt, to ja nie oddam Wam waszych, muahaha. koniec ogloszenia parafialnego.

w zwiazku z powyzszym bedzie o EPce. o jakze uroczym tytule „Elephant” i rownie slodkiej okladce. nie wiem skad taki tytul, no ale okej.

juz w poprzedniej notce mowilismy o mozliwosciach Guezmira. wlasnie tak sobie pomyslalem, ze Guzik to taki rodzimy Mike Patton, ktory potrafi zaspiewac prawie wszystko. i nawet podobna droge przeszli. oboje wywodzacy sie z wielkich, rockowych legendarnych kapel, robia sobie w pewnym momencie pod gorke zrywajac z wygodnickim zywotem Rock Star i zanurzaja sie w otchlan eksperymentow. w kazdym badz razie „Elephant” to taki guzikowe „Evidence”. czy moze nawet „Easy”

gdybysmy zyli w normalnym kraju, ten utwor bylbystalym gosciem radiowych playlist. sliczny refren, taki z gatunku „ogniskowych evergreenow”. DOBRYCH ogniskowych evergreenow. produkcja przepyszna, klimatyczna, choc nagrywano w studiu o dumnie brzmiacej nazwie Miękkipiard Studio. no i ta wersja z EPki ma przewage nad wersja z duzego albumu, ze jest pozbawiona dziwnej, wzietej z dupy wstawki pod koniec numeru. kapitalna rzecz.

a jeszcze mamy 4 numery na tym wydawnictwie. „Gasoline” i „Loneliness”. pierwszy kojarzy sie z Queens Of The Stone Age z okresu „R”, a kapitalny „Loneliness” to jakis psychodeliczny odlot, ktory brzmi jakby dal poczatek Psychocukrowi. no i jeszcze „Elephant” w dwoch wersjach. (30’s version) to miniaturka instrumentalna na sama gitarke akustyczna. ale juz np (miekkipiard old stars versian) to juz afera. parodia przebojow typu „gwiazdy spiewaja w waznej sprawie”. we wszystkich rolach Guzik. wspominalem juz o tym, ze koles jest mocarzem?

hmmmm… ja wiem ze zajmowac sie w Polsce sama muzyka jest ciezko. ale moze np jednoczesnie ciagnac Flapjacka i reaktywowanego Homosapiensa, panie Guziku? indie rock znow na fali, moze tym razem ktos by skumal to granie…

 

najlepszy numer: ELEPHANT

ocena: 7,5/10

Leave a Reply