Grand Tour
reżyseria: Miguel Gomes
Być może to kwestia tego, jak się koleje losu poukładały w mojej rodzinie, ale bardzo swego czasu polubiłem Portugalię i wciąż mam do tego kraju słabość. Klimat, jedzenie, fado (o ile słuchane na miejscu, bo poza granicami trochę traci sens), rany – nawet do Cristiano Ronaldo zapałałem sympatią, zwłaszcza grającego w reprezentacji. Jest jednak coś, czego zupełnie nie mogę przyswoić – a jest to kino portugalskie. Choć tak po prawdzie dotyczy to kinematografii całego półwyspu iberyjskiego, a także południowoamerykańskiego. No z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu nie wchodzi i już (chociaż z drobnymi wyjątkami). Niestety „Grand Tour” wyjątku nie stanowił, a nawet pogłębił to uczucie.
O rajusa, jak ja się na tym filmie wymęczyłem. Jak sama nazwa sugeruje, jest on o podróży. Najpierw przez połowę filmu obserwujemy chłopa, który wystraszył się zamążpójścia i odbywa wielką podróżo-ucieczkę od „wybranki” przez kraje azjatyckie. A potem następuje plot twist i, żeby nie zdradzić za dużo, poznajemy zupełnie nową perspektywę. Na papierze brzmi to jak zapowiedź fajnej przygody i na takową też się nastawiałem.
Żebyśmy się nie zrozumieli – nie twierdzę, że to jest złe kino. Doceniam jego oryginalność, ambicję, także warstwę wizualną – niektóre kadry są absolutnie przepiękne. Nawet te, które świadomie wyglądają jakby były wyjęte z teatru telewizji sprzed lat, robionych za minimalny budżet. Nie, to zdecydowanie nie jest złe kino. Rzekłbym bardziej – nietrafione, choć to oczywiście czysto subiektywna opinia. Humor jest tu tak ciężki, tak dziwaczny, że człowiek zaczyna łapać depresję – może to ze mną coś nie tak? Może to zbyt nerdowskie? Coś, co miało być grand tourem, wspaniałą podróżą, zamieniło się w coś na kształt bad tripu, który trochę nas fascynuje, ale bardziej już chcemy z niego wyjść do bardziej nam znanych rejonów. A azjatyckie klimaty, same w sobie cudowne, tutaj jeszcze bardziej pogłębiają to uczucie.
Czy chciałbym dać temu filmowi jeszcze jedną szansę? Pewnie że tak! Ale też mam poczucie że jeszcze jest tyle wspaniałych filmów do obejrzenia, że po co próbować przekonać się do czegoś, co być może nie jest pisane by trafiło w Twój gust?
najlepszy moment: zdjęcia
ocena: 6/10
