Ghostly Swim
wydawca: DIY
co dzis mamy na tapecie? sprawdzmy… indie elektronika. aha, ok!
przewaznie tematyczne wydawnictwa Adult Swim’u powstaja przy wspolpracy z konkretna wytwornia, dzieki czemu wrzuca ona na takowy skladek swa silna reprezentacje. nie inaczej jest tym razem – de facto to wizytowka labelu Ghostly International, do ktorej to przynalezy nasz rodzimy Jacaszek, wciaz bardziej znany „tam” niz „tu”. a jako zem elektroniczny beton, jest to jedna z nielicznych rzeczy, ktore moge powiedziec o tym labelu, jak i wykonawcach do niej przynalezacych. i dlatego bedziemy konczyc, dziekuje, mowil dla Panstwa rageman, oddaje glos do studia…
… ok, nie mozemy uzyskac polaczenia z Wlodkiem, wiec nawijam dalej. dlaczego indie? pomijajac fakt, ze wciaz trzeba przypominac, ze indie znaczy skrot od independent a nie rurki-i-ladna-grzyweczka, to jest w tej muzyce tak melodyjny (i w przygnietajacej wiekszosci melancholijny) potencjal, ze gdyby zmienic aranz na gitarowy, to wyszlyby nam niechybnie The Smiths’y czy Jesus And Mary Chain’y. tym bardziej, ze spora czesc piosenek zostala opatrzona liniami wokali, jeszcze silniej wywolujace ow skojarzenie. i chyba nieprzypadkiem to te piosenki (m.in. School Of Seven Bells „Chain”, Kill Memory Crash „Hit+Run”) najbardziej mnie przekonuja. jestem jednak piosenkofilem, a „obowiazek obowiazkiem jest, piosenka musi posiadac tekst”. co nie znaczy, ze wsrod instrumentali nie ma perelek – wyroznilbym przede wszystkim „Light Powered”, brzmiacy jak zaginiony track z oldskoolowej platformowki typu przygody o Dizzy’m. cudenko.
w dluzszych kontaktach taka muzyka nie absorbuje mnie na tyle i udanie wtapia sie raczej w tlo codziennosci, ale obiektywnie – bardzo dobra Muzyka.
najlepszy moment: DEASTRO – LIGHT POWERED
ocena: 7,5/10
