rageman.pl
Muzyka

George Duke – I Love The Blues, She Heard My Cry

rok wydania: 1975

wydawca: MPS

 

okej, to teraz o panu, co wczoraj pogrywal wspolnie z Milesem Davisem. George Duke, dzieciaki. to historia.

dobra, przesadzam troche. chlopak niestety nie odniosl sukcesu komercyjnego, w rankingach krytykow tez go prozno szukac. ale jesli sa tu jacys ziomale, ktorzy chca dotrzec do zrodel czarnej muzyki i tym samym poszerzyc ciut horyzonty, to tworczosc Duke’a w tym przypadku jest musem. niby jazzowe aranzacje i w takim tez srodowisku sie obracanie, ale jednak grooviaste to az milo. taka bardziej jazzowa wersja Stevie Wondera (bo nasz glowny bohater tez gra na instrumentach klaiwoszywych i spiewa).

z racji tej nieobecnosci w rankingach sprzedazy i krytykow trudno tez osadzic, co trzeba koniecznie poznac z dosyc bogaterj dyskografii Duke’a. wybralem „I Love my blues…” z prozaicznego powodu – mam ta plyte w oryginale 🙂 no ale sprobojmy teraz jakos wybronic powazniej ten wybor.

z jakich powodow warto akurat ten album przesluchac? pomijam przepieknosc okladki i tytulu calosci, ktora znalazla swe dzwiekowe odzwierciedlenie w zamykajacym stawke tracku tytulowym. cudny bluesior, tylko wokale i gitarka. rusza mnie to. lecimy dalej – pod numerem dziewiatym czai sie „Someday”. niecale trzy minuty kruszacego serce soulu. o, no i wlasnie – mnostwo tu zwyczajnych piosenek (obecnosc wokali, choc nie w kazdym tracku, mocno dziala na przystepnosc plyty), roznorodnosci gatunkowej. wprawdzie „Rokkinrowl”, z tym swoim chalupniczym riffem i okrzykami to raczej zart muzyczny (jakby ktos mial watpliwosci to odsylam do gadanego intra), ale juz np „Giant Child Within Us – Ego” rozwija sie w sposob tak epicki, ktorego nie powstydzilby sie Pink Floyd jakis. zreszta, w „Prepare Yourself” tez moznaby znalezc cos z instrumentalnych odlotow „Dark Side Of The Moon”, choc tu juz zdecydowanie wiekszy nacisk polozony jest na funkowy groove.

wszystkie powyzej wymienione piosenki sie zebraly pod koniec plyty. co nie znaczy, ze pierwsza czesc materialu jest gorsza. taki „Chariot” na ten przyklad – hit jak ta lala.

check this out.

 

najlepszy moment: SOMEDAY

ocena: 7/10

Leave a Reply