Foxboro Hot Tubs – Stop Drop And Roll!!! EP
wydawca: DIY
pisalem przy okazji AVA, wspomne jeszcze raz: nie po drodze mi z kalifornijskim punkiem. natomiast projekty poboczne tworzone przez czlonkow takich grup? czemuzby nie.
bo FHT to tak naprawde side projekt Green Day’a. panowie Billie, Mike i Tre postanowili w trakcie sesji nagraniowej „21 century’s breakdown” zarejestrowac 6 dodatkowych piosenek. 6 piosenek niezobowiazujacych, prostych jak jola rutowicz piosenek, bedacych odtrutka na kolejna punkrockowa opere. EPka umieszczona za darmo w necie odniosla taki sukces, ze panowie dograli drugie tyle trackow i wydali plyte „oficjalnie”, na cd i z blogoslawienstwem macierzyste wytworni.
ale wrocimy do EPki. trzeba przyznac, ze chlopaki sie postarali. w tym kontekscie, ze naprawde gdyby nie charakterystyczny wokal Armstronga (tu odpowiedzialnego za sam spiew, za gitare odpowiada Jason White wspomagajacy GD na koncertach, skladu FHT dopelniaja rytmiczny gitarzysta Kevin Praston i klawiszowiec Jason Freese) to zupelnie nie daloby sie wylapac z kim mamy do czynienia. choc taki wybor stylistyki zaskakujacy nie jest – juz w okolicach „Warning” panowie sygnalizowali sympatie do retro grania, klimatos z polowy 20 wieku. tu tego jest mnostwo: energia The Kinks, handclapsy, klawisz a’la Little Richard („She’s A Saint, Not A Celebrity”), Beach Boysowe melodie, harmonie wokalne, „pampampararara”my, charakterne klawisze nie majace prawa buty w dzisiejszej muzyce (najlepszy „Ruby Room”). kurcze, nawet do The Beatles daloby sie to porownac – nigdy wczesniej nie zauwazylem, ze Armstrong ma tak podobna barwe do Lennona („Red Tide”). udzial w skladaku-tribucie „Working Class Hero” nabiera dodatkowego sensu… swietnie sie tego slucha, trudno nie odczuc niedosytu po zaledwie 15 minutach muzyki. zreszta prawie wszystkie numery stad zalapaly sie na dlugograja wydanego pare miechow pozniej. prawie, bo odpadl „Highway 1”. i trudno sie dziwic: zapewne panowie inspirowali sie Rolling Stonesami, jednak koniec koncow wyszla im kalka „Hate To Say I Told You So” The Hives. nawet „kamon” tu sie znalazlo. numer mega nosny, ale taka zrzynka raczej nie przystaje uznanym muzykom. nawet jesli wystepuja pod pseudonimami.
fajnie gdyby panowie pociagneli temat w przyszlosci, w jakikolwiek sposob.
najlepszy moment: RUBY ROOM
ocena: 7,5/10

