Flyin’ Traps: Stereo Drums
wydawca: Hollywood
Ilu perkusistów potrzeba do zmiany żarówki?
– dwóch. jeden wkręci nową, a drugi pierdolnie w nią pałką, żeby sprawdzić jak brzmi
jou. poniewaz juz dzis na Srajnekenie Sroupenerze Srestivalu wystapi przepotezny Faith No More, zajmiemy sie plytka, w ktorej bral udzial palker tejze formacji, Mike Bordin. i przy okazji znow sie pochwale, jakiego to ja rarytasa nie mam w swojej kolekcji.
choc akurat z nieposiadania tej plyty jestescie jak najbardziej usprawiedliwieni. bo to plyta dla rytmicznych freakow. a nawet scislej ujmujac – perkusyjnych. jak wiadomo, perkusisci to baaaardzo specyficzna grupa spoleczna. i to nie jest przypadek, ze to o nich jest najwiecej dowcipow, z ktorych ten na poczatku notki nalezy do najlzejszych. bo moze przegieciem sa dowcipy wskazujace na to, ze perkusisci to debile, ale sam z doswiadczenia wiem, ze czesto sa to typy z wlasnym swiatem, gdzie wszystko sluzy do wybijania rytmu.
przegieciem, ba – wrecz nieprawda jest twierdzenie, ze perkusisci to kiepscy songwriterzy. nie trzeba przepadac za muzyka Phila Collinsa czy Dave’a Grohla ale trudno nie zauwazyc, ze dla wiekszosci sluchaczy ich muzyka jest jednak wartosciowa. a dzis omawiana plyta to kolejny na to dowod. przeslanie plyty, zreszta ujete w pisemnej takze formie w srodku bookletu, jest proste – „patrz, perkusja jest zajebista. zalatw zestaw, zostan graczem”. idee wspomogli zas tacy plejerzy jak m.in. Tim Alexander (Primus), Josh Freese (m.in. A Perfect Circle), Stephen Perkins (Jane’s Addiction) czy Matt Cameron (Pearl Jam).
oczywiscie w kazdym tracku tutaj perkusja jest wysunieta na pierwszy plan. co logiczne. o wiele jednak ciekawiej robi sie, kiedy tym popisom towarzyszy jakis pomysl na kompozycje. oczywiscie hitow zadnych tutaj nie ma (chociaz moze ktos takowe wylapie), ale sporo tu zwyczajnych piosenek, wykorzystujacych gitary, a nawet deciaki. co tez godne zauwazenia, najfajniej radza sobie nazwiska mniej znane tluszczy. jak Brian Reitzell w „Snake & Mongoose” (GENIALNIE przycinajaca gitarka), Barret Martin w „Barnburner” (deciaki!), Alexis Fleisig w „Don’t Ruin Me Gorgeous” (mnostwo sampli, chyba wyjetych z horroru jakiegos) czy wspomniani Alexander i Bordin w duecie wykonujacy „Choked” (na wokalu goscinnie Maynard z Narzedzia). piosenki wiec generalnie sa wznoszone na wyzszy (czy po prostu – sluchalny) poziom dzieki obecnosci innych instrumentow czy wokali. ale dobrze, ze sa tacy perkusisci, ktorzy te powszechna prawidlowosc przyjmuja do siebie.
A jaka jest ostatnia rzecz jaką mówi perkusista w zespole?
– hej chłopaki a może spróbujemy jakiś mój kawałek.
najlepszy moment: TIM ALEXANDER & MIKE BORDIN – CHOKED (feat. Maynard James Keenan)
ocena: 7/10
