Edyta Bartosiewicz – Dziecko
wydawca: Izabelin
przede wszystkim – okladka. Edyta znow najpiekniejsza jaka tylko moze byc. ah. sie podkochiwalem kiedys, przyznaje.
no ale przede wszystkim – muzyka wypiekniala. zadnego rokendrola, szalu, czadow i innych pierdol. totalna jesien. rzeklbym nawet, ze chyba jest to najsmutniejszy album polski jaki znam.
pierwszy singiel i jednoczesnie opener albumu – „Jenny”- jest mylacy. bo to chyba najweselsza i najzywsza rzecz na tym albumie. i chociaz swego czasu refren niezle mnie wkurwial przez swa wszedobylskosc w mediach, to jednak nie da sie ukryc, ze to urocza rzecz. podobnie jak kolejny „hit” i jednoczesnie sasiad „Jenny” na albumie – „Skłamałam”. ta, to juz cos bardziej w duchu tego albumu.
w sumie dziwna sprawa – niby ten sam sklad osobowy co w przypadku „S’n’S”, ale tamtemu albumowi predzej do „Snu” niz „Dziecka”. jeszcze dziwniej sie robi, kiedy przy odsluchu wglebimy sie w teksty. hm, nie moja sprawa, ale czy przypadkiem wtedy Edyta nie byla (jeszcze) szczesliwe zakochana? tymczasem teksty z „Dziecka” brzmia conajmniej depresyjnie (a juz taka „Moja Ulubiona Pora Roku”, w polaczeniu z aranzacja, to juz naprawde klimaty zyletkowo-pigulkowe). jednoczesnie nigdy wczesniej EB tak sie nie otworzyla jak tutaj wlasnie. oczywiscie wciaz jest to Klasa, ale momentami az mozna poczuc sie nieswojo.
zgrzyta troszke na tej plycie wesolkowaty „Boogie czyli zemsta slodka jest”. no ale moze taki numer jest temu albumowi potrzebny. bo po takiej wiazance jak „MUPR” i melancholijnym utworze tytulowym mozna naprawde zlapac zamule conajmniej tygodnia.
chociaz stawiam wyzej mimo wszystko „Sen”, to bez watpienia „Dziecko” jest najdojrzalszym albumem EB. i szkoda ze ostatnim tak dobrym. „Wodospady” to moim zdaniem blahostka, a potem juz nie bylo nic. epizodyczne wystepy, medialna cisza, podejrzenia co do stanu zdrowia i w efekcie status najbardziej tajemniczej osoby polskiej sceny muzycznej. Edyto, wracaj prosze juz do nas. pokaz tym frajerkom panoszacym sie w tv, jak sioe tworzy poprock.
najlepszy moment: SŁYSZĘ JAK MNIE WZYWASZ
ocena: 8/10
