Dick Tracy (soundtrack)
rok wydania: 1990
wydawca: Sire
dawno nie bylo soundtracku tu jakiegos.
okej, znow bedziemy oceniac muzyke w oderwaniu od filmu, ktoremu towarzyszy. nie zalapalem sie na dzielko z Warrenem Beatty’m i Madonna. wiem tyle ze komiks i ze akcja dzieje sie w USA lat 30tych.
akurat ten pierwszy, komiksowy aspekt nie ma zupelnie przelozenia na zawartosc soundtracku. natomiast drugi, dotyczacy czesoprzestrzeni, jest motywem glownym plyty. poniewaz producenci wymyslili sobie, ze skomponuja piosenki w klimacie tamtych czasow i zaprosza do ich odspiewania wykonawcow wspolczesnych.
jak wyszlo? calkiem okej. jest wszystko co powinna taka muzyka zawierac. swingujace rytmy, melodyjne linie wokalne, stylowe zenskie chorki, kontrabasy, oldskulowe brzmienie. a kazdy z trackow oczywiscie nie moze przekraczac 3 minut, dzieki czemu 16 numerow spokojnie miesci sie na plycie winylowej.
z drugiej strony – uzylem wczesniej sformulowania „wykonawcy”, poniewaz o gwiazdach raczej mowy byc nie moze. bo komu dzis mowia cos takie nazwiska jak Tommy Page, Brenda Lee, August Darnell czy Jeff Vincent? malo to obiektywne, ale gdyby kazano naprawde duzym nazwiskom mierzyc sie z taka stylistyczna konwencja to zabawa bylaby znacznie wieksza.
no ale luknijmy co mamy. calosc otwiera zapomniana ciut K.D. Lang z wokalnym asamblem Take 6. bez rewelacji. ciekawostka jest udzial gay popowcow z Erasure w „Looking Glass Sea”. calkiem okej, Andy Bell spiewac potrafi. nie ma co robic sobie nadziei z udzialu Ice T w przedsiewzieciu. chlopak w „Dick Tracy” nie tyle rapuje, co uprawia zwyczajna gadanine. legenda oldschool rapu mierzy sie z tematem drugi raz w specjalnej, dluzszej wersji piosenki, zatytulowanej „(90’s mix)”. brzmieniowo bliskiej temu, co Ice wyprawial na „Back On The Block” Quincy Jones’a. zreszta nie tylko on zostal przez producenta albumu tak wyrozniony. rowniez Jerry Lee Lewis dostaje dwie szanse na interpretacje „It Was The Whiskey Talkin (Not Me)” oraz niejaka Dalene Love. i najlepiej ow szanse wykorzystuje wlasnie ta ostatnia. bo „Mr. Fix-It” to kapitalna, ejtisowa piosenka, ktora wlasnie w takiej ejtisowej, a nie pseudoswingowej aranzacji, wypada najlepiej.
w sumie – calkiem stylowa, udana skladanka. ale zeby jakos zasluchiwac sie specjalnie to nie za bardzo.
najlepszy moment: DARLENE LOVE – Mr. Fix-It
ocena: 7/10