rageman.pl
Muzyka

Diana Krall – Christmas Songs

rok wydania: 2005

wydawca: Verve

 

Skoro Mikołajki, to pomówmy o jakimś wydawnictwie adekwatnym do okoliczności.

Diana Krall, której nie „gościliśmy” na blogu od 2 lat, popełniła pełnowymiarowy album świąteczny w 2005 roku, co wcale nie było jej debiutem w bożonarodzeniowej materii – już wiele lat wcześniej na jednej ze swych EPek mierzyła się z tematem. Nie słyszałem tamtego wydawnictwa, nie mam porównania. Ale czuję w kościach, że znaczących różnic nie ma.

Nie ma co ukrywać – aranżacyjnie to solidny borecore i być może wciąż jestem zbyt młody i niedojrzały, by docenić kunszt instrumentalistów zebranych na tej płycie. Tak na dobrą sprawę całość ratują dwa aspekty. Pierwszy to głos samej Diany. Dla mnie zawsze spoko – z jednej strony trademarkowe smuty, ale też przy żywszych momentach („Jingle Bells”) słychać, że obcujemy z klasycznym przykładem cichej wody, która brzegi rwie. A takie przypadki są przecież najlepsze (tak na marginesie – widzieliście okładkę ostatniej płyty Diany? może i fotoszop poszedł w ruch, niemniej WOW!). No i po drugie i najważniejsze – same melodie. Nie będę ukrywał, ja uwielbiam te kompozycje, na równi z naszymi kolędami. „Have Yourself A Merry Little Christmas”, „Let It Snow”, „White Christmas”, „Santa Claus Is Coming To Town” – może nie są to najbardziej uduchowione utwory na świecie, może spłycają zjawisko Bożego Narodzenia, ale hej – ja też jestem płytki i mało uduchowiony, więc mnie one ruszają.

Płyta, nie ma co ukrywać, raczej bezużyteczna poza sezonem. Ale na najbliższe dni zawsze to jakaś alternatywa dla „Last Christmas”.

 

najlepszy moment: HAVE YOURSELF A MERRY LITTLE CHRISTMAS

ocena: 7/10

Leave a Reply