D4D – Love Is Dangerous Remixed
rok wydania: 2011
wydawca: DIY
elektroniki darmowej ciag dalszy. dzis wrocimy do naszych starych znajomych z Dick4Dick. a wlasciwie D4D… swoja droga to nie kupuje calej tej akcji ze zmiana nazwy. ja rozumiem ze nowy krok ku doroslemu zyciu artystycznemu, odciecie sie od jajcarskiej przeszlosci itepe itede. ale po co taki ruch, skoro i tak wszyscy beda o zespole mowic per „dicki”. nie mowiac juz o tym, ze utrudnia mi to zycie z tagowaniem notek.
wylewajac dalej zale – przyznam szczerze, ze „Who’s Afraid Of?” nie jest takim progresem, jakim bym sobie zyczyl po nastepcy „Summer Remains” sprzed 2 lat. co nie znaczy ze to zla plyta. ot, spodziewalem sie ze wreszcie nagradza cos, co zmiazdzy konkurencje i pomoze im wreszcie zyskac zasluzone credibility na miescie innym niz 3miasto. moze nastepnym razem… na szczescie trafil sie na plycie rodzyneczek w postaci cudnie wiosennego electro „Love Is Dangerous”, gdzie Bunio spiewa takim falsetem, ze nie potrzebna juz mu ekhm chujowa otoczka by panny mialy ekhm ekhm kisiel w gaciach. swietnie ze akurat do niego nakrecono klip, a jakby malo bylo – za zupelna darmoszke dostajemy kolekcje remixow dla imprezowiczow.
no wlasnie, ocena tego wydawnictwa zalezy, znow, od oczekiwan. dla tych co chca sobie potanczyc to te 10 remixow bedzie jak znalazl. moze nawet 11 – bo sam oryginal tez brzmi jak remix niemalze. schody zaczynaja sie, gdy oczekuje sie od remixu przedstawienia oryginalu w nowym, zaskakujacym swietle. niestety – nikt sie nie wychylil. czasem da sie bardziej tanczyc, czasem mniej, ale wyjscia poza szufladke dobrze juz znana Dickom nie ma. pod tym wzgledem omawiany niedawno „Re-MURPed” Hey’a to kilka leveli wyzej, remixerskie dzielo a nie wprawka. najblizej wyjscia poza schemat jest niezawodny dj Spox, ktoremu w 6minutowej inteprretacji udalo sie zawrzec pare oryginalnych hookow.
czyli jednak sluszna ciekawostka dla wiernych fanow anizeli kolejne podejscie do podboju rynku.
najlepszy moment: LOVE IS DANGEROUS (DJ SPOX RMX)
ocena: 6,5/10