Clannad – Macalla
rok wydania: 1985
wydawca: RCA
kontynuujemy watek.
dwa lata i dwie plyty pozniej Clannad jest juz uznana firma. ktora postanowila dyskontowac sukces. „Macalla” jest pierwszym albumem Clannadu, ktory zostal odnotowany na amerykanskiej liscie Billboardu. czyli ze znow okazuje sie, jak amerykanie sa glusi.
mozna oczywiscie docenic to, ze zespol nie stoi w miejscu, ze eksperymentuje. i wcale nie musi to byc zle (a wrecz przeciwnie), ze postanowili mocno poflirtowac z popem. niestety, nie wyszlo to tak fajnie jak moglo byc. bo to naslabsza odmiana popu, tapeta radiowa, totalnie nieangazujaca. symbolem tego singlowe „Closer to Your Heart”, choc akurat z tego nurtu to i tak najciekawszy kawalek. ale juz np choralne „lalalala” w „Journey’s end” to dramaaaaat. sa wyjatki jednakowoz – singlowy „Almost seems (too late to turn)” i wyjatkowo pozbawiony glosu pani Brennan „Blackstairs”. Clannad jaki znamy z „Newgrange” chociazby slychac wlasciwie tylko w otwierajacym calosc „Caislean Oir”
szkoda, tym bardziej ze aranzacyjnie dzieje sie sporo. „normalne” instrumentarium zagoscilo juz na dobre. tu i owdzie slychac sympatycznego saksofoniste Mela Collinsa (m.in. King Crimson). swiat jednak przede wszystkim zwrocil uwage na kawalek nagrany z innym symbolem irlandzkiej nuty, niejakim Bono. coz, dzisiaj taka kooperacja bylaby odebrana jako kolejny ak dramatu pt „Bono jest juz takze w Twojej lodowce”. ale w ’85 roku to byl przeciez lider mistycznego U2, nawet nie tego od „Joshua Tree”, ale od „War” czy „The Unforgettable Fire”. i naprawde, slychac w tym wykonaniu pasje, za ktora dalo sie tego faceta wrecz uwielbiac. nawet jesli sam numer jakis wybitny nie jest.
abysmy zle sie nie zrozumieli – to bardzo sympatyczna plyta. ale staram sie tu tez ocenami hierarchizowac dokonania danego zespolu. a „Macalla” to plyta zwyczajnie slabsza od „Magical Ring”.
najlepszy moment: ALMOST SEEMS (TO LATE TO TURN)
ocena: 7/10