Chick Corea & Gary Burton – Duet
wydawca: ECM
wracamy do dzialalnosci fonograficznej Corei pod wlasnym nazwiskiem. a konkretnie – do duetow z Burtonem.
teoretycznie pomysl na plyte jest dokladnie taki sam jak na omawianym juz „Native sense”. choc pare roznic jednak sie wdarlo. po pierwsze – Burton ogranicza sie wylacznie do wibrafonu, marimby brak. secundo – poza autorskimi kompozycjami Corei mamy tu takze dwa utwory popelnione przez Steve Swallowa, ktorego znamy ze wspolpracy z Johnem Scofieldem. no i tertio – w klimacie tez ta plyta nieco inna.
oczywiscie wspolprace obu panow znow mozna okreslic mianem perfekcyjnej. byc moze Burton jest najlepszym partnerem muzycznym dla Corei, o czym przekonywal takze „Native Sense”. niemniej jednak, choc panowie zdecydowanie podazaja muzycznie w tym samym kierunku, to jednak w przypadku „Duet” cel jest troche inny niz na „NS”. mniej tu przyjemniackiego, wieczornego przygrywania, wiecej nerwu, a moze nawet i brudu brzmieniowego (vide fragmenty „La Fiesty”, zreszta brzmienie plyty z ’79 rok z natury rzeczy musi byc mniej krystaliczne niz tej z ’97). zadymiona knajpa zamiast domowych pieleszy. choc dopuszczam fakt, ze ktos moze miec zgola odmienne zdanie.
anyway – przyzwoita plyta, choc osobiscie stawiam wyzej jednak „Native sense”.
najlepszy moment: CHILDREN’S SONG 6
ocena: 7/10
