rageman.pl
Muzyka

Bobby McFerrin – Circlesongs

rok wydania: 1997

wydawca: SonyBMG

 

chociaz Bobby po sukcesie komercyjnym „Simple Pleasures” nie stracil kontaktu ze swiatem jazzu, to wielu oskarzalo go o sprzedanie sie. wiec na „przypieczetowanie” sukcesu tamtej plyty, w prawie jej dziesiata rocznice Bobby wydal „Circlesongs”. i zamknal doszczetnie krytykantom usta.

sam booklet tej plyty mowi juz o niej wiele. rzut okiem na spis utworow – „Circlesong One”, „Circlesong Two”, „Circlesong Three” i tak dalej. aha. odpadlamy wiec plyte i juz wszystko wiadomo. zero przerobek, zero przebojow, zero anglojezycznych wokali. wlasciwie nawet trudno mowic o tym, by ktos probowal imitowac tradycyjne instrumentarium. tradycyjne w sensie – zachodniego swiata. krotko rzecz ujmujac – Afryka. improwizacja, moznaby jeszcze dodac. a reszta okreslen to juz mniej lub bardziej banalne skojarzenia – radosc, celebracja zycia, rytualy, mantra, modlitwa. do sluchania w pelnym skupieniu.

moje wydanie albumu jest z tej samej, „klasycznej” serii co omawiany jakis czas temu „Prayer Cycle”. i choc wydane zostaly przez artystow z diametralnie odleglych klimatow stylistycznych, to duchem sa niemal blizniacze. moze i „Circlesongs” nie robi takiego wrazenia co „PC”, nie bede jej tez dosyc czesto sluchal, ale trudno odmowic jej ambicji i szczerosci. banalne to hasla, ale trafnie oddaja sytuacje.

 

najlepszy moment: CIRCLESONG ONE

ocena: 7,5/10

Leave a Reply