rageman.pl
Muzyka

Atmosphere

gdzie: Oczki, Warszawa

kto: Atmosphere, Sage Francis

Majówka w mieście? Jeśli grają TAAAAKIE rapsy to czemużby nie!

Nie chcę jednocześnie się flexować na bycie jakimś turbo fanem amerykańskiego duetu o którym dziś tu mowa. Owszem, pisaliśmy o ich wydawnictwach tutaj i pisaliśmy ciepło, ale też skłamałbym mówiąc, że czekałem na ich pierwszy przyjazd do Warszawy całe życie i w ogóle to wzrusz totalny. Po prostu pewnych wykonawców warto zobaczyć jeśli masz dogodną szansę. I tutaj ją wykorzystałem.

Oczywiście można by biadolić, że trochę mało osób tę szansę wykorzystało. Byłem już na kilku koncertach w Oczkach – który zaczyna wyrastać na podstawowy punkt dla rapowych koncertów z publiką <1K – i, cóż, widziałem tam większe tłumy. I to na koncertach lokalnych raperów. Oczywiście można zrzucić winę na majówkowy okres, ale chyba bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że peak popularności Atmosphere mają dawno za sobą. Plus, mam wrażenie że zespół reprezentuje niszę która nigdy u nas nie była wybitnie popularna. Ani to trap i wszystkie te nowoczesne odmiany rapu, nie jest to też oldschool i boom bap który inspirował naszych lokalnych pionierów sceny.

Ale, no właśnie, można by ale tego nie róbmy! Bo panowie przez te 30 lat grania z niejednego pieca chleb jedli i wiedzą jak grać zarówno dla tysięcy, dla setek, jak i dla kilkudziesięciu osób. A to mniejsze grono miało też swój urok – można było np. zejść do publiki i wyrapować cały utwór wśród nich. Można było sobie pozwolić na dłuższe pogawędki bez stresu, że ktoś zniecierpliwiony zacznie się wydzierać „kurwa mać, punki grać”. A mądrego zawsze miło posłuchać także pomiędzy piosenkami, nawet jeśli nie było to wybitnie filozoficzne tyrady. Można było sobie też pozwolić na frisajl (który, z tego co setlist.fm sugeruje, jest stałym punktem w setliście, niezależnym od frekwencji na koncercie) z występującym na supporcie Sage Francisem (który miał całkiem szerokie spektrum inspiracji na podkładach, od A Tribe Called Quest po Pixies). I chociaż smuteczek trochę, że nie pozwolili sobie na zagranie mojego ulubionego „You” to zdaję sobie sprawę, że panowie przy układaniu setlisty nie kierują się chartsowymi sukcesami utworów. I ja to szanuję.

Bardzo, bardzo solidny wieczór.

najlepszy moment: TRYING TO FIND A BALANCE

ocena: 8/10