Air – Premiers Symptomes

rok wydania: 1997 (reedycja: 1999)
wydawca: Source
padla ostatnio w ramach omawiania „Lazy Hours” nazwa Air. wiec poswiecimy troche miejsca temu francuskiemu duetowi. o, z dedykacja dla Swietego Oficjum, a co! (btw – Dunckel, moze byc?)
dzis padlo na „Premiers Symptomes”. jakos tak, z tego co zdazylem zauwazyc, mocno pomijana plyta, wrecz zapomniana. bardzo, ale to bardzo niezasluzenie.
ale da sie ta sytuacje zrozumiec. bo po pierwsze – oficjalnie to jest EPka. po drugie – w pierwotnej wersji wyszla zanim objawil sie swiatu przelomowy „Moon Safari”. my dzis omawiamy reedycje z dolozonymi dwoma utworami, ktora tez w komercyjnym wzgledzie swiata nie zawojowala. i po trzecie – to dosyc trudna muzyka. oczywiscie nie w sensie brzmienia – dzien, w ktorym ci kolesie stworzyliby agresywny numer, bylby ich ostatnim dniem. chodzi o przystepnosc, nieprzebojowosc.
brak punktu zaczepienia w postaci wyrazniejszych wokali to jedno. ale chodzi o klimat calosci. senny, rozmarzony, introwertyczny, melancholijny – wpiszcie tu wszystko, co kojarzy wam sie z szeroko pojeta lagodnoscia. odpada tylko jedno slowo – „nudna”. gdyby wymieniac wszystkie tzw smaczki w sferze aranzacji, to moglbym pisac te notkke do jutra. liryczne harfy, subtelne deciaki („Casanova 70”!), czujne basy, jazzujace piano, wszystko to wpakowane w struktury malo tradycyjne. refrenow nie odnotowano.
i o ile pierwsze 5 utworow tworzy zaskakujaco (jak na kolekcje utworow z roznych singli) spojna calosc , tak dolozone do reedycji dwa utwory troche wytracaja z rownowagi. chociaz… w calkiem pozytywnym sensie. wprawdzie „Californie” przez wieksza calosc to tradycyjny Air, ale poczatek to rzecz niemal funkowa. no i jeszcze jest swietny, energetyczny „Brakes On”, w ktorym blizej im do wczesnego blicza ich krajanow z Daft Punk. choc to barrrdzo luzne porownanie.
rzecz klasowa, stylowa, pobudzajaca najbardziej wymagajac narzady sluchu. wyzsza polka generalnie, gdzie zakaz wstepu ma Akon, Mayhem i Staind. ale… no nie jest to muzyka, ktora moglbym godzinami sluchac. zwlaszcza nie w piatek, na 5 minut przed wyjsciem na libacje. i w sumie dotyczy to kazdej plyty Air. dlatego chyba juz nigdy nie zostana mym ulubionym zespolem. sorry guys.
najlepszy moment: BRAKES ON
ocena: 7,5/10