rageman.pl
Muzyka

A Perfect Circle – Thirteenth Step

rok wydania: 2003

wydawca: Virgin Records

 

Oczekiwania były wielkie. Co tym razem zaproponuje Maynard Wielki?

Otóż zaproponował coś, co otumania, oszałamia, powala. „Mer De Noms” było wyjebane, ale ta płyta to już jest Extrema. Muza poszła w zupełnie niespodziewanym kierunku. Bardziej zakręcona niczym… Tool, Toolem jednocześnie nie będąc! A często pojawiały się zarzuty przy pierwszej płycie, ze APC to taki „Tool bis”. Ta płyta udowadnia, że NIE NALEŻY tak postrzegać tego zespołu.

Luknijmy na numery… na pierwszy ogień „The Package”. TAAAAAAKI numer od razu na intro? Litości! Chcę dosłuchać całej płyty, nie musząc zbierać zębów z podłogi w międzyczasie! Dalej „Weak and Powerless”, singel. Podoba się bardziej niż wcześniej. Trzeci numer i znów ODLOT. Inaczej nie można tego nazwać. „The Noose”. Serce mi wysiada z wrażenia. Potem już jest spokojniej. „The Outsider” pachnie Toolem, ale bez przesady. „Crimes” – ciekawy przerywnik. „The Nurse Who Loved Me” – onirycznie. No i znów wykres fajności numerów na płycie osiąga maximum – „Pet”. Uhhh! Chory numer, tylko chorzy ludzie mogli stworzyć coś takiego. „Lullaby” – spokojny przerywnik. Wprowadzenie do „Gravity”. Udane zakończenie płyty, choć nie rewelacyjne. Ale sama końcówka piosenki jest piękna. Dla takich płyt warto żyć. Dziękuję panowie!

 

najlepszy moment: THE PACKAGE

ocena: 8/10

Leave a Reply