rageman.pl
Muzyka

In Memoriam: Ginger Baker (19.08.1939-06.10.2019)

Tu nie ma co się zanadto rozpisywać, tu trzeba rzewnie zapłakać. Żegnamy kolejną Legendę, jednego z najlepszych DRAMERÓW jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi, a to że stosunkowo mniej osób kojarzy Bakera niż np. Bonhama wynika z tego, że Cream nie jest AŻ TAK bardzo osławiony jak Led Zeppelin, chociaż wciąż mówimy o poziomie niedostępnym dla przynajmniej 95% osób zajmujących się graniem muzyki. I przyznaję, ja też stosunkowo późno się załapałem i to głównie dzięki Tacie. Chociaż takie a nie inne źródło wiedzy spowodowało zarazem, że zacząłem przygodę z tematem od nietypowej strony, bo od poszukiwań jazzowych jakie Baker uprawiał w późniejszych latach (gdzieś na blogu powinna być recenzja świetnej płyty nagranej z Charlie Hadenem i Billem Frisellem). Zresztą nawet w obrębie muzyki gitarowej Baker nie miał zamiaru ograniczyć się do muzyki dla ludzi z wąsem i kolaborował z takimi odmieńcami jak Public Image Limited czy Masters Of Reality.

Innymi słowy, jak to mawiał klasyk – „pewna epoka się kończy”. Czas więc w pełni otworzyć się na nowe. To powiedziawszy, wracam do słuchania Chillwagonu.

Leave a Reply