Tymon & The Transistors – Don’t Panic! We’re From Poland
wydawca: Biodro
bylo juz o Kurach – polskim symbolu lat 90tych. bylo o pradawnych dokonaniach z lat 8otych. czas na najswiezsze dokonania Tymona Tymanskiego na poletku rockowym. w przeddzien premiery „Bigos Heart” zajmijmy sie ostatnim dokonaniem pod szyldem Tymon & The Transistors.
sporo sie mowilo w tym naszym melomansko-alkoholickim kregu, w jakims stopniu zblizonym do Tymona, ze po jajcarskim „Weselu”, ktory podobnie jak „POLOVIRUS” niezamierzenie (?) odniosl sukces takze komercyjny, chce wreszcie pokazac sie z jak najpowazniejszej strony. czlowiek automatycznie spodziewal sie jakichs piesni zalobnych tudziez jakiegos natchnionego rocka progresywnego. po zapoznaniu sie z materialem odetchnalem z ulga. beki wprawdzie nie ma, ale to wciaz ten sam Tymon, jakiego znamy i uwielbiamy/kochamy.
generalnie chodzi o to, ze zamiast skrajnego eklektyzmu mamy rock, z paroma wycieczkami stylistycznymi. glownie hendriksowski, grooviasty, niespecjalnie podpadajacy pod modny termin „indie” (niezaleznie co przez niego rozumiemy). w sytuacjach jak „Nikt nie ma domu” punkowo prosty, czesciej jednak jestesmy swiadczami zonglerki klimatami i sponiewierania schematu zwrotka-refren. czego skrajnym przykladem (i jednoczesnie bardzo dobrym) jest „The Darma”, gdzie zwrotka z prostym nabijaniem rytmu i delikatnym, cobainowym spiewem przelamana jest przez niemal meshuggah’towaty riff i podlegajace mu wsciekle, instrumentalne pierdolniecie. i to wszystko udaje sie upchnac w max 3 minuty.
problem jednak w tym, ze slychac w tych piosenkach fakt, ze Biodro Studios to nie Abbey Road. byc moze to wina producenta Piotra Pawlaka (choc ten nieraz udowodnial sowj geniusz producencki), byc moze taka byla wizja Tymona na brzmienie… niemniej az prosi sie w tych trackach o wiecej miecha. zapewne takowe daje sie uzyskac na koncertach, na plycie jednak nie do konca to przekonuje.
dlatego glowna sile tej plyty dostrzegam w piosenkach, nazwijmy to, eksperymentujacych. pierwszy kierunek poszukiwan to reggae. przesada bylo stwierdzenie, ze wplynela na niego muzyczne zainteresowania owczesnej partnerki Tymona. fakt jednak jest taki, ze dotychczasowe dokonania na regalowym polu kojarza sie, najdelikatniej mowiac, z mocno ironicznym podejsciem („Nie mam jaj” jako najoczywistszy przyklad). zreszta, rownie dobrze moznaby „obwiniac” Roberta Brylewskiego, ojca takiego grania w Polsce, z ktorym Tymon popelnil dwa numery na plyte. tyle ze o ile piesn tytulowa rzeczywiscie przesiaknieta jest pulsacja reggae, tak juz „Keep On Crawlin” z Izraelem czy Bobem Marleyem ma niewiele wspolnego. za to popelniony samodzielnie „Free Yo’ Robots” to juz czysty dub. troche w zwrotkach slychac, ze takie brzmienia nie sa naturalnym terenem wykonawcow, jednak przecudny refren nadrabia wszystko. wiem, traci kumoterstwem, ale naprawde glosy Ewy i Sary przecudownie tu wspolgraja (zreszta wykonany przez siostry Brylewskie refren piosnki tytulowej wypada niewiele gorzej). choc tu od razu zaznacze, ze moim zdaniem Tymon mocno przesadza z autokrytycyzmem dotyczacym jego wokali. owszem, warunki ma niespecjalnie, jednak wygrywa pomyslowoscia.
najlepszym dowodem na slusznosc tezy konczacej poprzedni akapit jest drugi kierunek poszukiwan, czyli piesni liryczne. „Morze, plaza, slonce”, wspolwykonany z Sara, stal sie w pewnych kregach hitem. niczego nie brakuje takzpodpadajacym pod ta sama kategorie „Oleckiemu Latu”, „Ty i Ja” czy, przede wszystkim, „Dream On” (wspartemu cudna partia wiolonczeli). byc moze ktos uzna, ze brak tu dystansu autorowi tekstu. ja jednak kupuje te szczerosc bezwarunkowo. zreszta, jak komus brakuje Tymona-szydercy i genialnego obserwatora to ma chocby „Nuda, Starzy, Pies i Ja” (popelniony wspolnie z Grzegorzem Nawrockim).
to jest bardzo dobra plyta, z paroma genialnymi momentami. jednak wciaz nie moge sie oprzec sluchajac jej, ze stac Tymanskiego na wiecej. i nie mam w tym momencie na mysli jajcarskiego oblicza, w ktorym rzeczywiscie Tymon nie ma sobie rownych. mam nadzieje, ze „Bigos Heart” potwierdzi, ze powazny Tymanski rowniez moze byc bezkonkurencyjny. czego sobie i Wam zycze.
najlepszy moment: FREE YO’ ROBOTS
ocena: 7,5/10

