rageman.pl
Film

Pachnidło

rok: 2006

reżyseria: Tom Tykwer

 

oczywiscie znow bedzie w samych superlatowyach. moze ja tak zawsze mam, ale w tym przypadku inaczej nie potrafie. dla mnie „Pachnidło” to Film Absolutny. Majstersztyk.
no ale wiadomo, ze jego glowna sila lezy w tresci, ktora nie wziela sie znikad. „Pachnidło: Historia Mordercy” (pelny tytul) to ksiazka napisana przez niemca Patricka Suskinda w latach 80tych. z miejsca wrecz uznana za klasyk. obciach, nie czytalem. ale przez to oszczedze sobie i wam porownan filmu i ksiazki.

dzielo opowiada historie Jana Baptisty Grenouille’a, urodzonego w 18wiecznym paryzu. chlopak od urodzsenia mial przejebane: urodzony na targu rybnym, niemalze od urodzenia sierota, trafia do sierocinca, a potem do ciezkich robot. moznaby powiedziec: typowe przechlapane zycie. problem w tym, ze glowny bohater jest totalnie nietypowy. otoz kolezka ma nadludzki wech. totalny zapachofil. zmysl wyrobiony perfekcyjnie. dlatego tez nasz milusinski z czasm trafi do perfumerii prowadzonej przez starszego pana baldiniego. perfumeria poczatkowo na skraju upadlosci, dzieki talentowi glownego bohatera do tworzenia unikalnych zapachow znow staje na nogi. tylko ze dla baptisty to za malo. bo kolezka sobie ubzdural, ze musi stworzyc Zapach Idealny. i ze na ten zapach musi skladac sie zapach ludzki. najlepiej z mlodych, pieknych kobiet. tylko jak tu zachowac ludzki zapach? by tego dokonac, nasz milusinski nie cofnie sie przed najokrutniejszymi zbrodniami…

czyli fabuly nie da sie ocenic na inna ocene niz ocena celujaca. idealne stadium szalenstwa. kapitalny motyw. tylko ze calosc niekoniecznie trzeba odbierac jako thriller z psychopata w roli glownej. no tylko ze w tej kwestii, z tego co mi wiadomo, film troszke sie rozmija z ksiazka…

zgodnie z zasada, ze adaptacja moze byc albo wierna albo piekna, wydawaloby sie, ze rezyser tom tykwer poszedl druga drga. nie no, bez kitu, to trzeba powiedziec glosno i otwarcie: Pachnidlo jest jednym z najlepszych formalnie obrazow ever. dla oka to poezja. poczawszy od urokliwych widokow sprzed paru wiekow w totalnym przekroju: od wystawnych dekoracji do klujacej w oko brzydoty srodowiska nizin spolecznych. poprzez kapitalne zabiegi montazowe efektowe. na bajecznych wrecz zdjeciach konczac. A-R-C-Y-D-Z-I-E-L-O.
no i Muzyka… no, no, po prostu… brak slow.

tworcy stali przed niemozliwym wrecz zadaniem – pokazac na ekranie zapachy. bo w koncu o nie w tym filmie chodzi. no i, kurde no, udalo sie. nie jest tak, ze widzimy roze i czujemy ja dzieki obrazowi w nozdrzach. ale dzieki zabiegom tworcow zmysl wzroku zaczyna nam zastepowac zmysl wechu. tak jest.

inna sprawa, niby niemozliwa do rozwiazania. ksiazka pozwala na wieksza dowolnosc w kwestii bohaterow. w filmie moze niekoniecznie trzeba poczuc sympatie do glownego bohatera (w przypadku Pachnidla jest to wrecz niewskazane), ale nie moze byc on tak odrazajacy, by nie dalo sie na niego patrzec, bo w koncu jestesmy skazani na jego widok przez te dwie godziny. i znow wielkie brawa dla tworcow. toalnie nieopatrszony gosc – niejaki ben whishaw. totalnie charakterstyczny ryj. w jego wykonaniu baptysta to nierozwiniety umyslowo i fizycznie brzydal z tym koniecznym obledem w oczach. koles ktory nie mowi za wiele (bo nie potrafi) skupia na sobie uwage niemal wylacznie mimika i postura. no, kurde, Szacun.

choc i inne role sa dosyc ciekawe. dustin hoffman w roli baldiniego dawno nie byl w tak dobrej formie. kapitalna komediowa scena rozkminiania skladnikow perfumow wytworszonych przez konkurenta. no i alan rickman w roli ojca laury, z czasem glownego celu baptysty. koles poprzez swoja twarz jednoczesnie jest everymanem, a z drugiej storny jego role sa unikagtowe. absurdalne polaczenie, ale tak jest. no i mnostwo slicznych dziewczyn. glownym celem jest laura (grana przez niejaka rachel hurd-wood), ale mi najbardziej w oko wpadla piekna rudowlosa pierwsza ofiara baptysty. zreszta, jak sie okazalo, nie tylko mi tak ona wpadla w oko. bo, w odroznieniu od tresci ksiazki, glowny bohater tez bardzo zwiazal sie emocjonalnie z ta pania…

wiec co z tymi roznicami miedzy ksiazka a filmem (a jednak pisze o tym, damn)? ja uwazam, ze jesli rezyser/scenarzysta ma juz zmieniac cos w tresci, to musi byc to na naprawde dobrym poziomie. bo inaczej nie ma przebacz. kontrowersje w „Pachnidle” wywoluje zakonczenie. ja to widze tak: nie czytalem ksiazki, ale znajac final akcji w ksiazce, wydaje mnie sie, ze dopiero za sprawa ingerencji tworcow filmu cala ta historia nabiera glebszego sensu i staje sie czyms wiecej niz historia pschopaty.

chyba nie bylo innej mozlowosci niz ta, by film byl produkcji europejskiej. strach pomyslec, jak bardzo amerykanie mogliby zamordowac u siebie tresc tej ksiazki. stalo sie inaczej. film jest idealnym wywazeniem miedzy potrzbeami masowej widowni a dzielem Sztuki. swiadczy o tym rowniez owe zmienione zakonczenie.

tak sie zastanawiam: dlaczego ten film nie jest nominowany do oscarow w ZADNEJ kategorii? TO JEST KURWA SKANDAL.

no tak, bo filmy oscarowe musza miec przeslanie i byc wazne dla swiata. moze i Pachnidlo nie zbawi swiata. jednak jest to film niewatpliwie wazny. zobaczcie film kotry moze pretendowac do miana idealnego.

chhyba bede musial znow luknac na „biegnij lola biegnij”. bo jakos wczesniej dziela pana tykwera nie przyadly do gustu. glupcem bylem.

 

najlepszy moment: ŁADNA TA PANI

ocena: 7,5/10 (UPDATE 2008: majstersztyk to moze rzeczywiscie nie jest, ale na te minimum 7,5 zasługuje) 

Leave a Reply