rageman.pl
Muzyka

Meshuggah – I Am Colossus

Meshuggah_i_am_colossus_coverrok wydania: 2012

wydawca: Scion AV

pobierz album

 

Z Athens przenosimy się aż do zimnej Szwecji (w sumie nie byłem nigdy, więc nie wiem – latem też tam jest zimno?). A z trawnika przed koledżem prosto do metalowej rzeźni. „Czy ty wiesz co to znaczy? Szaaaatan, szataaaan, szaaatan szaaaatan, ou yeaaaaah”. A konkretnie o Meshuggah dziś będzie, aż cztery lata tutaj nieomawianymi.

Serce roście obserwując karierę kwintetu z kraju Abby. Po tylu latach heavy metalowej służby powinni tracić już na komercyjnym znaczeniu, grywać po Węgorzewach czy polskich studenckich klubach, a tu proszę – nie tylko konsekwentnie umacniają swą pozycję w branży, ale wręcz poszerzają swą siłę rażenia. Off Festival już podbili dwa lata temu, tylko czekać, aż zdeflorują umysły młodych hipsterów na Open’erze. I nawet jeśli, będąc zupełnie obiektywnym, ta wzrost popularności nie do końca idzie w parze z jakością nowych albumów, to zawsze miło usłyszeć kolejną porcję dźwięków, na których recepturę wciąż znają tylko oni.

„I Am Colossus” to formalnie EPka, opublikowana w ramach wsparcia dla internetowego projektu Scion AV. W praktyce jednak jest to tylko utwór w dwóch wersjach (oryginalnej i zremixowanej), wyciągnięty z wydanego w tym samym czasie „Koloss”, będącego wciąż najświeższym dokonaniem Szwedów.

Co o samej kompozycji w jej oryginalnej, albumowej wersji można powiedzieć? No właśnie nie mam zielonego pojęcia. W trakcie swojej ponad dwudziestopięcioletniej kariery zdarzało się nawet w obrębie swej nietuzinkowej stylistyki zaskoczyć – a to za sprawą programowanych bębnów („Catch Thirtythree”), bądź też większej dawki otumaniającej transowości („Chaosphere”), czy też otwierającego Ozzfestowe salony groove’u („Nothing”). Jeśli jednak jest coś takiego jak „wzorcowy numer Meshuggah”, to „I Am Colossus” ma sporą szansę na zgarnięcie tego tytułu. Wszystkie elementy składające się tu na ich brzmienie są obecne, w wyważonych proporcjach, z żadnym nie dominującym nad resztą. Razem gwarantują one idealną pożywkę dla fanów, jednak są bez szans, by przekonać dotychczas nieprzekonanych. Zwłaszcza, że przebojowość, wcale nieobca ciężkostrawnej propozycji Meshuggah, tym razem także dość skromnie jest tu dawkowana.

Zwróćmy zatem uwagę na remix, bo tu już dzieje się rzecz historyczna. Ktoś musiał wpaść na to połączenie: chociaż jestem mocno sceptyczny dla amerykańskiej odmiany dubstepu mającej twarz Skrillexa, tak w symbiozie z propozycją Meshuggah dało to efekt, który już całkiem realnie wywraca flaki i bebechy. Dyskusja o Najcięższej Muzyce Świata wydaje mi się dość abstrakcyjna, ale jeśli miałbym sugerować swoich kandydatów, to ten remix ma na to spore szanse. Swego czasu świat obiegła wieść, że więźniowie w Guantanamo torturowani są piosenkami Metalliki, AC/DC, a nawet Britney Spears. Strach pomyśleć, co by było, gdyby amerykańska armia wiedziała o istnieniu Meshuggah i tego remixu.

 

najlepszy moment: I AM COLOSSUS (ENGINE-EARZ & FOREIGN BEGGARS REMIX)

ocena: 7/10

Leave a Reply