rageman.pl
Muzyka

Crosses – Crosses

rok wydania: 2011

wydawca: DIY

pobierz album

 

zmiana klimatu.

przyznam, ze mialem ostra rozkmine czy jechac na warszawski koncert Deftones, ktory odbyl sie pare dni temu. z jednej strony – mam mega sentyment do tej kapeli, pare kawalkow wciaz targa moim serduchem. z drugiej strony – kiedy ostatnio probowalem znow wrocic do tematu, dluzszy odsluch mnie najzwyczajniej w swiecie zmeczyl. wrecz wystraszylem sie, ze koncert moglby wywolac podobny efekt, a nie chcialbym, by pierwszy koncert tak swego czasu bliskiej mi kapeli kojarzyl mi sie w przyszlosci z rozczarowaniem i napierdalajacym lbem. no i las but not least – nie bede ukrywal, ze od czasu „White Pony” zadna kolejna plyta zespolu mnie nie przekonala. czyli od dekady jest mi z Chino Moreno i spolka nie po drodze.

dlatego nie przystepowalem do odsluchu debiutanckiej EPki nowego side-projektu wokalisty Deftones z wiekszym entuzjazmem. zwlaszcza ze Team Sleep, z ktorym takze w wolnych chwilach kombinuje na boku, tez nie udalo sie zagoscic w moim sercu i winampie na dluzej. a tu prosze – niespodziewanka! byc moze odswiezajaco podzialal fakt nagrywania z Shaun Lopezem – bylym dowodca Far, ale przede wszystkim przyjacielem Moreno jeszcze z czasow dziecinstwa. nie jest tajemnica, ze swego czasu Moreno byl wrecz na wylocie z Deftones i chociaz wypadek Chi Chenga ponoc scementowal zespol, to nie jest powiedziane, ze Chino musi sie czuc komfortowo w ich towarzystwie.

choc fakt tez jest taki, ze Crosses to nie jest jakas wielce odbiegajaca rzecz od tego, co Moreno robi na codzien. najkrocej sprawe ujmujac, te 5 trackow spokojnie mozna by wrzucic do szuflady z bardziej eksperymentalnymi trackami z „White Pony”. szuflady, do ktorej nie ma wstepu zadna bakteria numetalowa. oczywiscie mozna zastosowac namechecking – „Bermuda Locker” spokojnie moglby zostac zarejestrowany przez Depeche Mode z lat 90tych. Nine Inch Nailsowe zwrotki „Option” (luzne skojarzenie) plynnie przechodza w Sigur Rosowy (jeszcze luzniejsze skojarzenie) patos zwrotek. instrumentalny „Cross” chyba najlepiej wypelnia deklarowany przez zespol ambient elektro-rockowy postulat.

skoro juz opisujemy kazdy track, to tym bardziej trzeba wspomniec o PERLACH. refren „thholyghst” – czyste piekno, refren jakiego Deftones nie mieli od meeeeeeega dawna (porownanie sensowne o tyle, ze aranzacja tego refrenu to czysto rockowa sprawa). serce roscie. no i kolejne potwierdzenie faktu, ze Moreno, jesli tylko bardziej sie postara, to potrafi w te swoje pomrukiwania wtloczyc prawdziwa M-A-G-I-E. prawdziwa rewelacja jest natomiast otwierajacy calosc „This Is A Trick”. genialnie wysciolana elektronika podklad, gdzie jest zarowno cos i z industrialu, jak i z witchhouse’u (w sumie nazwa kapeli moze usprawiedliwic ten trop) z wokalem Moreno – troche Maynardujacym, niemniej deflorujacym swiadomosc w sposob totalny. no i ciekawostka – na basie gra tu sam Duff McKagan, byla podpora Guns N Roses. ogarniety facet, nie ma co.

ponoc nie ma planow na pelnowymiarowy album, co najwyzej kolejne EPki. jakakolwiek forme przybiora przyszle dokonania Crosses – czekam na nie zdecydowanie mocniej niz na kolejne wytwory Deftones. choc najfajniejsza opcja bylaby fuzja obu projektow – jakosc nagrywek pierwszych z szyldem tych drugich. nierealne, ale pomarzyc zawsze mozna.

 

najlepszy moment: THIS IS A TRICK

ocena: 8/10

Leave a Reply