Tomasz Szukalski (08.01.1947 – 02.08.2012)
Byłoby grubym nietaktem zawężać zasługi jednego z najwybitniejszych polskich jazzmanów do jednej sesji, czy nawet jednej piosenki. Ale nic nie poradzę – gdy znów posłuchałem dziś „Jak Dzieci” Stanisława Sojki to aż oczy mi się zaszkliły. Tak ta piosenka, tak ta partia Szukalskiego jest piękna. I dlatego też ta notka. Poza tym widząc nagłówek na Onecie czy innej Wirtualnej Polsce o śmierci Szukalskiego prawdopodobnie olejecie i wejdziecie w niusa o ćpuńskich przygodach Macaulay Culkina (nie to aby to też nie była przykra sprawa). A ten Pan to nie tylko współpraca ze Stańko, Wróblewskim czy Jopek („eeeeeee, nudy”) ale też z Tadeuszem Nalepą czy SBB („o? to ciekawe!”). No i dość tragiczne losy życia prywatnego, ale to już i tak nieważne. Spoczywaj w Pokoju, Panie Tomaszu.
Swoją drogą, dawno jazzu nie słuchałem.
