rageman.pl
Muzyka

Prince – Controversy

rok wydania: 1981

wydawca: Warner

 

Princeoholizm – wydawanie od 30 lat rok w rok przynajmniej jednej płyty rocznie, którą niemal w całości się samemu komponuje, aranżuje, wykonuje, produkuje, wydaje, a przy tym jeździ się w trasy, kręci filmy i jest się generalnie zajebistym. Oczywiście pod względem wyłącznie artystycznym.

Kolejnym wytworem princeoholizmu po „Dirty Mind” był „Controversy”. 23-latek (!!!) zreflektował się w kwestii okładek swoich albumów i tym razem na potrzeby frontu nowego albumu postanowił się ubrać. Co nie znaczy, że pohamował swoją chuć. Wręcz przeciwnie – tym razem za seksualne opus magnum wydawnictwa robi „Do Me, Baby”, ośmiominutowa r’n’b ballada, która kończy się… hmmm… w sumie nie wiem jak to określić. W każdym bądź razie przypuszczam, że Prince skończył. I nie potrzeba mu było do tego żadnej kobiety.

Jeśli chodzi o resztę materiału i różnice w porównaniu do poprzedniego albumu to pierwsze co rzuca się w uszy to powrót do popowości. Dotyczy to zarówno przebojowości, zróżnicowania materiału, jak i samej produkcji, nie tak dusznej jak na „Dirty Mind”. Chociaż nie oddelegowane do promowania albumu, to ewidentnie singlową proweniencję mają „Private Joy” i „Jack U Off” (choć ten drugi ma dziwnie stręczące flow). Po raz kolejny jednak lepiej wychodzi Prince’owi tutaj funkowanie – jak w „Let’s Work”, czy przede wszystkim w otwierającym stawkę, absolutnie genialnym tracku tytułowym. 7 minut brzmiące jak ulepszony remix jakiegoś totalnego klubowego bangera. No i tekst dający sygnał, że ten młodzieniaszek już na wysokości tego albumu był nie tylko wybitnym artystą, ale i w głowie kołatały mu całkiem niegłupie myśli.

Są tu też wycieczki mniej typowe. Jak stricte politykujący, dwuminutowy „Ronnie, Talk To Russia” (w sumie mało porywający rockandroll) czy „Annie Christian” z intrygująco brzmiącym automatem perkusyjnym. Składające się na może nie jakoś wybitnie porywający, ale przyzwoity, piekielnie wyrównany materiał.

 

najlepszy moment: CONTROVERSY

ocena: 8/10

Leave a Reply