Big Sean – Finally Famous: The Mixtape
wydawca: DIY
Dobra, cofnijmy się w czasie do początków rapowej działalności Big Seana.
Na początku był mixtape. A konkretnie: „Finally Famous: The Mixtape”. I choć już na tym etapie nad raperem sprawował pieczę GOOD Music, to przynajmniej pod względem listy gości było dość skromnie, bez porównania z takim „Detroit”. Poza wypowiadającym się w intrze szefem Sean’owego labelu – raczej rapowe no-name’y, które nic do materiały nie wnoszą. Zatem ten aspekt wydawnictwa mamy już omówiony. Możemy przejść do pokładów.
O, i tu jest znacznie lepiej. Na tyle, że w sumie można zapomnieć, że Sean nie jest jakimś wielce charakterystycznym raperem, choć wokal ma całkiem przyjemny. W e-książeczce brak infa o tym, kto te podkłady popełnił, ale jedno można powiedzieć – na pewno mają znak jakości GOOD Music. Nie jest tak dobrze jak na „Detroit”, ale hej – mówimy o debiutanckim mikstejpie dwudziestoletniego koleżki, trochę wyrozumiałości. Ciężko wyróżnić coś, co zasługiwałoby na miano killer tracka, choć „Won’t Be Long” ma uzależniającą partię piana i oniryczną wręcz atmosferę, a „Money Being Made” to minimalizm, który kupi każdy, kto uważa „Drop It Like It’s Hot” za dzieło geniuszu.
Na Fejm przez duże „F” jeszcze za mało, ale jak pokazała przyszłość – kredyt zaciągnięty tytułem mikstejpu spłacić się jak najbardziej udało.
najlepszy moment: WON’T BE LONG (FEAT. ATONE)
ocena: 7/10
