rageman.pl
Muzyka

Encyklopedia Nu-Metal

rok wydania: 2002

autor: Joel McIver

 

Yo! Dzisiaj z braku większego pomysłu napiszę coś o kolejnej przeczytanej książce. I to jakiej!

Otóż cacko nazywa się „Encyklopedia nu-metal” i zostało napisane przez jegomościa, co się nazywa Joel McIver. Koleś ma na koncie również takie dokonania jak „Extreme Metal” czy „Slipknot Unmasked”. A tematyka książki? Jak się każdy domyśla – nu-metal. Oczywiście książka ta powstała w 2001 roku, w czasie największego boomu tej muzyki, bo teraz nikt o zdrowych umysłach nie pisałby o tej muzyce. No ale wtedy – to co innego. Trzeba było wykorzystać jakoś koniunkturę.

Tak piszę ironicznie, ale sam dalej uważam, że jest to zajebisty gatunek w muzyce. Bo co to jest nu-metal? Każdy ma własną odpowiedź. Dla mnie jest to po prostu połączenie melodii z metalem w wersji eklektycznej, z wpływami przeróżnych innych gatunków. Szeroki wór, do którego załapują się gówniane kapele, ale też i te zajebiste. Jak w każdym gatunku.

Więc cofnijmy się do tych słodkich czasów, kiedy numetal rządził, na imprezy tego typu w Orbitalu i Kwadratowej przychodziły tłumy, każdy się przyznawał, ba!, wręcz chlubił się, że słucha takiej muzy, i możemy pogadać sobie teraz o tej książce.

Najpierw mamy wstęp autorstwa Chaseya Chaosa z zespołu Amen. Tekst sprawia wrażenie, jakby autor nie do końca był fanem motywu przewodniego książki, w której ten wstęp ma się znaleźć. Najwyraźniej już wtedy niektórzy przewidywali, że kiedyś ten gatunek będzie obiektem kpin. Dlatego Chasey pisze, byśmy słuchali Black Flag, Fugazi czy Swans. Nazwy typu Limp Bizkit nie padają.

Następnie jest dział typu question & answer. Możemy się tu dowiedzieć, czym jest nu-metal, kto to określenie wymyślił, czym to się różni od „starego metalu” oraz, jakże to ważne, czy gatunek sprzedaje się dobrze. No tak, w końcu w tej muzie chodziło o cash, wiadomo. Sprzedawczyki jebane hehe. Autor robi też ranking najpopularniejszych zespołów numetalowych. I tak mamy: 1) Limp Bizkit 2) Slipknot 3) Korn 4) Tool 5) Marilyn Manson i tak do miejsca dwudziestego. Chyba dziś to inaczej wygląda, bo gdzie są aktualnie królowie nu-metalu, Limp Bizkit? Przepadli, jak cały ten gatunek. A na pierwsze miejsce chyba powinni wskoczyć prekursorzy tego gatunku, którzy znów złapali wiatr w żagle (przynajmniej pod względem komercyjnym). Korn, I mean.

Dalej mamy dział zatytułowany „To ich wina”. Czyli kto zaczął. Wspomniałem Korna jako prekursorów, ale autor doszukuje się korzeni gatunku w starszych zespołach. Kogo tu nie ma: Faith No More (Patton pewnie by się obraził), Red Hot Chili Peppers, Beastie Boys, Jane’s Addiction oraz… Nirvana (jakby Cobain żył, to chyba drugi raz by się po ukazaniu tej książki zastrzelił). Jest jeszcze o osobach-instytucjach takich jak Ross Robinson (producent m.in. Korna i Limp Bizkit, współodpowiedzialny za ich brzmienie), Roadrunner (wytwórnia płytowa większości zespołów tego gatunku, m.in. Slipknot, Coal Chamber) i Ozzfest (trasa wymyślona przez Ozzy’ego Osbourna).

A potem już tylko encyklopedyczne hasła o około stu pięćdziesięciu zespołach. Tych najpopularniejszych, mniej znanych i właściwie o takich, których poświęcenie miejsca może dziwić. Bo poświęcanie notki zespołowi, który ma na koncie parę demówek, dziwi. Zwłaszcza że np. brakuje tutaj paru kapel. Bo gdzie jest Machine Head? Gdzie Therapy? Gdzie Rollins Band? Nie pasują? To co w takim razie tu robi Nine Inch Nails, Primus czy Rage Against the Machine? To pierwszy zarzut.

Drugi zarzut jest taki, że książka jest pisana językiem rodem z „Bravo”. Co z jednej strony może być fajne, bo dzięki temu łatwiej się to czyta, ale z drugiej – ma się wrażenie, że czytelnika traktuje się jak nastoletniego imbecylka. I wrażenie koniunkturalnego zagrania ze strony autora książki pogłębia się.

A poza tym – może być. Nawet jeśli czasem szczęka opada od określeń typu „weirdcore grany przez Faith No More”, to raczej jest większość informacji zawarta. Choć bez przesady. Encyklopedia to to nie jest. Nic nowego raczej się o zespołach typu Slipknot, Korn czy Papa Roach nie dowiemy, ale można za to dowiedzieć się o istnieniu takich grup jak Nerve Engine czy Zapruder. Choć przydałaby się aktualizacja tej książki. Bo o ile dobrze poznać historię nieistniejących już kapel pokroju Coal Chamber, Guano Apes czy Snot, to dużo tu o kapelach, które absolutnie nic w historii muzyki nie znaczą, a załapały się jedynie na modę.

A, no i miło, że w indeksie polecanych stron www o gatunku znalazł się hardzone.pl. Tak na marginesie.

Anyway – jak ktoś zaczyna przygodę z cięższą muzą i chciałby o niej poczytać, to polecam.

 

najlepszy moment: OBEJRZYJCIE SE PO PROSTU KLASYCZNY KLIP ERY NUMETALU

ocena: 6,5/10