rageman.pl
Film

Ostatnia fala

rok: 1977

reżyseria: Peter Weir

Dziś znów o Weirze, a konkretnie tym najwcześniejszym. Australijskim, znaczy się. I jest to kluczowa informacja, by w pełni zrozumieć „Ostatnią falę”, której fabuła niejako osadzona jest na wierzeniach Aborygenów. Ale i bez tej wiedzy jest to kawał…

… no właśnie, czego? Horroru? Dramatu sądowniczego? Filmu apokaliptycznego? Thrillera? A czy trzeba właściwie szufladkować? Na pewno jednak jest to najlepsze podejście Weira do próby wywołania strachu u widza. Streśćmy pokrótce – główny bohater David Burton, spełniony życiowo jako mąż i ojciec, ale też zawodowo jako prawnik, zostaje przydzielony do sprawy tajemniczego morderstwa popełnionego w aborygeńskich kręgach. Co jest o tyle problematyczne, gdyż dotychczas zajmował się głównie machlojkami podatkowymi, a nie rytualnymi mordami. Mimo to instynkt podpowiada mu, że powinien się tą sprawą zająć. Co, jak można się domyśleć, odbija się dość niekorzystnie na jego życiu – zarówno jeśli chodzi o bezpieczeństwo jego najbliższych, jak i jego własne zdrowie psychiczne. David zaczyna mieć regularne, pełne symboli koszmary powiązane z kulturą Aborygenów. Aby było jeszcze dziwniej, Sydney raz po raz nawiedzają coraz większe anomalie pogodowe…

Jako fan gier przygodowych nie mogłem opędzić się w trakcie seansu „Fali” od skojarzeń z „Broken Sword” czy zwłaszcza „Gabriel Knight”. W każdym z tych przypadków mamy do czynienia z normikiem, który odkrywa że jest wybrańcem i z tą nową wiedzą rusza „na podbój” obcej zarówno dla niego samego, jak i odbiorców jego przygód kultury. Czy to Templariusze, kult voodoo, czy, jak w tym wypadku, Aborygeni. I przyznam, że ten aspekt filmu Weira, podkręcony zwłaszcza przez klimat grozy, dla mnie jest najbardziej atrakcyjny. Jednocześnie skłamałbym mówiąc, że ta Fala jakoś wyjątkowo mnie porwała. Trudno nawet wskazać co zawiniło – może, z całą sympatią dla Richarda Chamberlaina, brak większej charyzmy głównego bohatera? O ile co do zasady jestem remakeosceptykiem, tak tutaj z chęcią obejrzałbym tę fabułę w innej, odświeżonej wersji.

Można, ale w skali Weira to ledwo druga półka, jeśli nie trzecia.

najlepszy moment: intro filmu – kapitalny setup dla późniejszego klimatu filmu

ocena: 7,75/10